poniedziałek, 26 lipca 2010

RODOWODY INTERBANKIERÓW

Nowa "etyka"

Koniec XVIII wieku dał początek różnym nowym "prądom umysłowym" i poglądom filozoficznym. Powstała w lożach wolnomularskich idea "prawa natury" , a więc praw , dyktowanych przez "Najwyższego Budowniczego" , a ujawnionych człowiekowi "oświeconemu" przez "rozum naturalny" dała podstawę rozwijającym się w XVIII wieku nowym poglądom ekonomicznym. Niektóre wypływające z tego nauki głosiły, że tylko "twórcza moc natury" , a więc ziemia daje człowiekowi dochód. Spowodowało to, że już za panowania Ludwika XV i XVI we Francji ministrowie skarbu, w przekonaniu , że to głównie rolnictwo przynosi dochód, rujnują szlachtę i chłopów wysokimi podatkami ([1] str. 339). W tym samym czasie przemysł fabryczny i handel kolonialny jest pozbawiony takich ciężarów, w wyniku czego staje się on źródłem bogactw wąskiej grupy ludzi. Temu zjawisku sprzyja ówczesny liberalizm , stojący na gruncie "etyki naturalnej" . Jednym z jego przedstawicieli był angielski profesor Adam Smith głoszący między innymi ,że dążenie człowieka do zdobycia jak największej ilości dóbr materialnych najmniejszym kosztem jest właśnie działaniem naturalnym , zgodnym z ową "etyką".

W ten sposób niejako "rozgrzeszano" niczym nieograniczoną pogoń wąskiej grupy osób za zyskiem, uwalniając ich jednocześnie od zarzutu wyzysku pozostałej ludności. Ponadto wspomniany liberalizm ekonomiczny zabraniał państwu wkraczać w stosunki gospodarcze w charakterze ich regulatora co powodowało ,że otwierano podwoje dla importu i eksportu , a w tych warunkach o zysku decydował ruchomy kapitał oraz liberalne pojęcia popytu, podaży i wolnej konkurencji ([1] str. 340).

Przedstawicielem najskrajniejszego liberalizmu klasycznego był David Ricardo. Ten londyński bankier wydaje w 1817 roku w Anglii dzieło "Zasady ekonomii politycznej", gdzie przedstawia miedzy innymi swoją teorię "renty gruntowej". Wedle niej renta gruntowa , czyli zysk z uprawy ziemi rośnie im urodzajniejszą ziemię bierze się pod uprawę. Idąc dalej za tą myślą Ricardo dowodzi, że zamiast uprawiać nieurodzajne grunty w Anglii i Europie lepiej jest uprawiać o wiele bardziej urodzajną ziemię w południowej Ameryce i zyskać w ten sposób duże zyski. Drugi wniosek wypływający z jego teorii jest taki ,że nie należy chronić rodzimej produkcji żywnościowej, gdyż wzrost ceł na importowane zboże da w efekcie także wzrost jego ceny ,a tym samym spowoduje podrożenie życia w Anglii. W ten sposób realizując te teorie w praktyce Anglia stała się w XIX wieku państwem wyłącznie przemysłowo-handlowym i została całkowicie uzależniona w zakresie środków żywnościowych od importu zagranicznego ([1] str. 341).

Opłakane skutki takiej właśnie polityki ekonomicznej były szczególnie widoczne podczas II wojny światowej. Dającą wiele do myślenia jest także teoria Ricarda dotycząca płac robotniczych. Otóż wedle niej cena płacy nie ma nic wspólnego z wartością wykonanej pracy. Cena naturalna pracy ludzkiej wynosi tyle ile trzeba , by zachować klasę robotniczą przy życiu i pozwolić jej na takie rozmnażanie się , by liczba robotników nie zmniejszyła się. Z kolei obniżanie płac robotniczych, to zdaniem Ricarda czysty zysk kapitalisty, a skoro pogoń za zyskiem jest "dążeniem naturalnym", to jest tutaj dla nich szerokie pole do popisu.

Reasumując można stwierdzić, że. Ricardo swoimi teoriami otworzył bramy do opanowania gospodarczego świata przez wąską grupę ludzi, bowiem jak z owych teorii wynika, pomyślność gospodarcza ogółu da się zapewnić jedynie w ramach jednej globalnej gospodarki. Tak więc liberalizm dał podwaliny pod nowoczesny ustrój kapitalistyczny i umożliwił wąskiej grupie ludzi opanowanie centrów życia gospodarczego na świecie. Uderzył on jednocześnie w dwa fundamenty prawa rzymskiego: na pojętą po rzymsku instytucję zobowiązań i na prawo własności ziemskiej ([1] str. 342). " Zobowiązanie prawa rzymskiego nosi charakter aktu , zawieranego między dwoma określonymi osobami w sposób mniej lub bardziej uroczysty ." W przypadku kapitalizmu utworzono instytucje w których kupiec i bankier "mogli się obracać swobodnie a więc : weksel żyrowany, banknot, obligacje , akcje. Wspólną cechą tych papierów było oderwanie prawa płynącego z zobowiązania od osoby kogoś, kto uczestniczył, jako strona , w jego zawarciu, a związanie go z posiadaczem papieru , a nawet po prostu z okazicielem papieru ."

Ponadto wprowadzone tzw. papiery na okaziciela umożliwiały ukrycie prawdziwego właściciela majątku i podstawienie w jego miejsce osoby fikcyjnej ([1] str. 343). Do handlu tymi papierami , przedstawiającymi rzucone na rynek zobowiązania osób fizycznych i prawnych powołano giełdę , dzięki czemu finansjera światowa stała się jeszcze bardziej ukrytą, co ułatwiało jej gospodarczy podbój świata - "uzależniła ona państwa przez popieranie lekkomyślnej gospodarki budżetowej, wywoływanie wojen, szczególnie kolonialnych , co w rezultacie zmuszało skarby do ratowania się pożyczkami , organizowanymi przez wielkie banki (...).

Na ludność nałożono bezproduktywny haracz w formie oprocentowania i amortyzacji tych pożyczek państwowych ." Z kolei ogromne towarzystwa akcyjne i trusty zmonopolizowały produkcję , zmuszając konsumenta do kupna towaru po cenie dyktowanej przez przemysł i handel. Równolegle z tym dyktatem finansjery światowej prowadzony był atak na drugi fundament prawa rzymskiego, czyli prawo własności ziemskiej - "jest to z początku atak gospodarczy , mający na celu zrujnować rolnictwo, oparte na produkcji indywidualnej, na wielkiej własności , a potem na własności włościańskiej, na rzecz produkcji zamorskiej o charakterze spekulacyjnym. Potem atak wkracza w sferę prawną i dąży naprzód do ograniczenia prawa własności ziemskiej a później do wywłaszczenia ." Powodem prowadzenia takich działań było to ,że własność ziemska była zawsze i jest nadal podstawą samodzielności gospodarczej narodów , a tej własności nie można było "ukryć" i "schować" jak akcję czy weksel. Dlatego z taką nienawiścią wyrażano się o rzymskim prawie własności ziemskiej, o którym syjonista Maks Brod napisał: "Rzymianie , najobrzydliwszy naród , jaki kiedykolwiek stąpał na tej ziemi, naród, na którego prawo Europa jeszcze dzisiaj choruje, którego instytucje prywatnej własności stały się naszą zgubą ." ([1] str. 346). Tak więc dzięki rozwojowi stosunków przemysłowo-handlowych w XIX wieku powstało szeroko rozpowszechniane przekonanie , jakoby drobna własność ziemi, własność chłopska była przeżytkiem i "naturalny postęp" musi ją unicestwić. Wojny światowe spowodowane przez interesy międzynarodowego kapitału utrwaliły dyktaturę światowej finansjery, która zaczęła propagować kolejne hasła, aby umocnić się na zdobytych pozycjach . Poprzez różne agendy zaczęto w poszczególnych krajach wprowadzać takie prawa i zasady , które pozbawiają je całkowicie resztek samodzielności politycznej i gospodarczej. Potem przyjdzie zapewne czas na stworzenie jednego globalnego organizmu państwowego, kierowanego przez jeden rząd światowy. Wprowadzany konsekwentnie, również u nas, liberalizm ekonomiczny, powodujący rujnowanie gospodarki narodowej oraz walka z własnością ziemską poprzez niszczenie rolnictwa wydają się być etapami realizacji takiego właśnie planu.

Międzynarodowe dynastie pieniądza

Rozwój kapitalizmu przemysłowego wiąże się ściśle z powstaniem prawdziwych "dynastii pieniądza" w ramach poszczególnych rodzin bankierskich. Niemal regułą były w tym przypadku powiązania narodowe i bogate ożenki między ich członkami, co zapewniało dalszą koncentrację kapitału i tworzenie międzynarodowych "mega-banków", które stały się jednym z najważniejszych narzędzi w rękach architektów Wielkiego Planu. Jedną z owych dynastii, która odegrała bardzo istotną rolę w tworzeniu zrębów Nowego Porządku Świata była rodzina Rothschildów. Pochodziła ona z biednej dzielnicy Frankfurtu. Z rodziny tej wyłonił się Mayer Amschel Bauer. Na frontonie jego domu wisiał szyld, zawierający symbol rodziny w postaci czerwonego heksagramu. Heksagram , zwany też pieczęcią Salomona, posiada konotacje okultystyczne i kabalistyczne, będąc używanym w starożytnych religiach jako symbol Molocha, Astortecha i Saturna - planety ważnej w okultyźmie i kabale.

W średniowieczu był on wykorzystywany przez arabskich magików, kabalistów a także przez satanistów. Symbol ten musiał mieć chyba dla Mayera Amschela Bauera duże znaczenie skoro zdecydował się na zmianę swojego nazwiska na Rothschild ("Rot-schildt" co oznacza po niemiecku "czerwony szyld") ([8] str. 61). W 1753 roku wysłano dziesięcioletniego Mayera na nauki , zaś w wieku 12 lat zaczął on pracę w banku, należącym do Oppenheimera w Hanowerze. Tam przez siedem lat poznawał tajniki bankowości. W Hanowerze poznał generała von Estorffa , numizmatę, który w 1763 roku opuścił to miasto i dołączył do dworu Williama IX - księcia Hesse Hanau - właściciela Frankfurtu. Znajomość Rotschilda z von Estorffem pozwoliła mu na rozpoczęcie interesów z samym księciem jak też dała mu możliwość wejścia w kręgi Iluminatów, bowiem dynastia Hesse była z nimi ściśle związana. Zresztą Rothschildowie zawsze odgrywali wielką rolę w Zakonie Iluminatów .

Po tym jak bawarscy "Oświeceni" zostali zdemaskowani, główny ośrodek okultyzmu i kontroli tajnych towarzystw w Europie przeniósł się do Włoch. Był on tam znany jako Alta Vendita (Wysoka Wenta) i był kierowany przez syna Amschela Rotschilda - Carla (Kalmanna) ([8] str. 63). Organizacja ta była tajnym stowarzyszeniem , które w pierwszej połowie XIX wieku zdawało się przejmować dziedzictwo iluminatów w kierowaniu tajnymi związkami. Jak głosi wyjątek z nadal obowiązującej instrukcji Wysokiej Wenty (tekst pochodzi z 1819 roku):

"Nasz cel ostateczny to cel Voltaire'a i Rewolucji Francuskiej: unicestwienie na zawsze katolicyzmu, a nawet wszelkiej idei chrześcijańskiej, i niedopuszczenie, by przetrwała na ruinach Rzymu".

W sumie protoplasta rodu Mayer Amschel miał pięciu synów i pięć córek. Zgodnie z jego wolą, aby zachować ciągłość rodu, tylko synowie dziedziczyli interesy i fortunę, zaś córki zostały wydane za innych bankierów. Wszyscy synowie mieli takie samo drugie imię - Mayer i zostali wtajemniczenie w sprawy rodzinnych interesów już w wieku 12 lat , a byli to: Amschel Mayer, Jakob (James) Mayer, Salomon Mayer, Nathan Mayer, Kalmann (Carl) Mayer ([2] str. 64). Wkrótce, jak pisze ks. J.A.Cervera ([2] str. 85) : "Amschel Rothschild został intendentem i miał w 1787 r. dostęp do finansów Fryderyka II. Kiedy Wilhelm wyrzucił Francuzów z Frankfurtu i wysłał 8000 ludzi do Anglii, Rothschild już prosperował jako dostawca wojskowy. Skorzystał z zamknięcia giełdy w Amsterdamie tak, że jego dochody wzrosły z 2000 do 15 000 florenów.

Wkrótce jego fortuna wzrasta do 1 miliona. To był dopiero początek. Żeni swego syna Salomona z Karoliną Stern, z bogatej rodziny z Frankfurtu. Zaangażował się w sprawę pożyczki księcia Hesse dla cesarza. W nagrodę otrzymuje tytuł oficjalnego agenta dworu cesarskiego oraz niesamowicie wysokie zarobki. Kiedy Francuzi atakują w 1805 roku Kassel, Rotschild ukrył swoje akcje i 5 milionów w srebrze w skrzyniach, które umieścił w domu ambasadora Austrii. W 1798 r. Rothschild wysłał swojego trzeciego syna Nathana do Anglii, który zainstalował się w Manchesterze mając do dyspozycji od ojca 250 000 florenów. Osiedla się w Londynie i w 1805 roku, żeni się z niejaką Cohen i nawiązuje kontakty z kuzynem bogatego Mojżesza Montefiore z rodziny żydowskiej z Liorno we Włoszech.

Udziela pożyczek hrabiemu York i Clarence, co umacnia jego pozycję. Ten Rothschild zaczyna międzynarodową działalność, kiedy Hesse poleca mu kupić akcje brytyjskie, na których dzięki manipulacjom zarabia grube pieniądze. Kupuje sztabki złota z Kompanii Indyjskiej i specjalizuje się w złodziejskich, nielegalnych transakcjach. W 1810 r. Amschel Rothschild, dzieli 370 000 florenów dając po połowie dwóm najstarszym synom Amschelowi i Salomonowi. Młodszym synom Charlesowi i Jamesowi dodaje po 30 000 florenów, w ten sposób powstało imperium Rothschildów. Rothschild wysyła swoich delegatów na Kongres Wiedeński i rozdziela tam hojne podarki ." Nathan wysyła swojego brata Salomona do Berlina , aby ten sfinalizował pożyczkę dla Prus w dwóch ratach o wysokości 200 000 i 150 000 funtów, a sam wkrótce zostaje honorowym konsulem w Londynie. Niedługo później Rothschildowie rozpoczynają swoją ekspansję także na terenie Włoch. Salomon dostarcza funduszy na wyposażenie korpusu ekspedycyjnego z Austrii , który po wygraniu bitwy pod Rieti wkracza do Neapolu. Tam z kolei najmłodszy z braci - Charles emituje w 1821 roku całą serię pożyczek - po 16 milionów dukatów. Wkrótce klan Rothschildów opanowuje całą Europę, w czym pomaga im wielce posiadanie własnej , najszybszej na świecie poczty , mającej immunitet dyplomatyczny. Amschel jest we Frankfurcie, Nathan w Londynie, Salomon w Wiedniu, James w Paryżu a Charles w Neapolu.

Nadal widoczne są związki Rothschildów z tajnymi towarzystwami. James był w Paryżu masonem najwyższego 33 stopnia Obrządku Szkockiego, jego brat Nathan członkiem loży "Emulation" w Londynie, później także Salomon zostaje wprowadzony do wolnomularstwa ([8] str. 64). Wkrótce Rotschildowie znowu pojawiają się na scenie. W sierpniu 1832 r. francuski minister finansów w związku z deficytem 25 milionów franków był zmuszony zwiększyć budżet obrony narodowej z 231 000 do 434 000. Wtedy z pomocą pospieszył Rothschild z pożyczką 150 milionów. Austria dozbrajając 3 armie we Włoszech, Czechach i w Austrii mając deficyt 85 milionów florenów zwróciła się do Salomona Rothschilda i Sina Geymullera, otrzymując kolejno pożyczki w wysokości 36, 30 i 50 milionów. Nawet papież Grzegorz XVI, chcący wyposażyć oddziały wojskowe zastępujące Austriaków, prosił o pomoc finansową Charlesa Rothschilda, który pożyczył milion florenów. Często różni historycy podkreślają wpływy dynastii bankierskich na rozwój wypadków historycznych. Szczególnie dotyczy to Rothschildów, określanych często jako: "Królowie bankierów i bankierzy królów". Jak twierdzą niektórzy Ludwik Filip pokazywał Jamesowi Rothschildowi tekst swojego przemówienia przed jego wygłoszeniem? , a Metternich uważany za konserwatywnego męża stanu miał powiedzieć: "We Francji dom Rothschilda był ważniejszy od rządów ..." W czasie Komuny Paryskiej w 1871 roku międzynarodówka socjalistyczna zwróciła się do Banku Francji z prośbą o pożyczenie 10 milionów franków.

Wówczas to kolejny członek bankierskiej dynastii - Alfonso Rotschild - dał im 500 000 franków. W rezultacie tego 150 posiadłości Rostchilda w Paryżu zostało ominiętych przez rebeliantów, którzy podpalili miasto z czterech stron. Dynastia Rotschildów nadal angażuje się mocno w politykę międzynarodową, popierając Anglię, a potem Bismarcka przeciwko Austrii i Francji, a jej bogactwa pozostają nadal w rękach tej rodziny bowiem ([2] str. 89) : "Anzelm idzie w ślady swego ojca i walczy z konkurencją w Wiedniu. Meyer Charles usadawia się we Frankfurcie, Adolf zastępuje ojca w Neapolu. Po odmowie pożyczki 500 000 dukatów królowi Franciszkowi Obojga Sycylii, Alfonso jest zmuszony do opuszczenia Wiednia. W połowie XIX w. Rothschildowie mają 4 główne biura. W Londynie urzęduje Lionel, a następnie Nathaniel.

W Paryżu James a w Wiedniu Anzelm, a następnie Albert. We Frankfurcie działa Meyer Charles, potem Wilhelm, a kiedy ten umiera w 1901 r. w formie ajencji kontynuuje urzędowanie Goldsmith żonaty z córką Rothschilda." Potomkowie założycieli dynastii Rothschildów nawiązują także kontakty z innymi bankierami w Europie i poza nią np: z Sassoonem z Bagdadu, Guinsburgiem w Petersburgu, z Schombergiem w Nowym Jorku , z Bauerem i Weisweilerem w Madrycie oraz ze wspólnikami w praktycznie wszystkich stolicach europejskich. Gdy Bismarck zaczyna dochodzić do władzy, Rotschildowie uznają, że trzeba go poprzeć. Mianowany kanclerzem negocjuje z Bleichroederem, reprezentantem konsorcjum Rothschildów, uzyskanie funduszy na wojnę z Austrią. Przed śmiercią (17 października 1868 r.) James popiera nowego kanclerza Niemiec, starego przyjaciela rodziny, który często zatrzymywał się w posiadłości Amschela w czasie pobytu we Frankfurcie. W czasie ustalania wielkości odszkodowań narzuconych przez Niemcy Francji w Wersalu obecny jest Alfons Rothschild ze wspólnikiem Bleichroderem, którzy sugerują wysokość miliarda, co zostaje podwyższone przez Bismarcka do 5 miliardów. W Niemczech sytuacja jest podobna jak we Francji, gdyż tutaj także rynek finansowy kontrolują w zasadzie wielcy międzynarodowi bankierzy tacy jak: Gustaw Mevissen, który przy współpracy z Oppenheimerem założył w 1848 r. "Schaafhausenscher Bankverein" w Kolonii.

W 1858 r powstaje również "Bank fur Handel und Industrie" przy poparciu "Berliner Handelgeselschaft" Mendelssohna, a w 1872 r. Eugene Gutman zakłada "Dresdner Bank", który wchłaniając inne banki stał się potęgą i w 1904 r. kontrolował 1200 mniejszych banków. Wkrótce cała ta sieć bankowa rozszerza się na całą Europę z odgałęzieniami w USA i w Turcji. Rothschildowie mieli także swój wielki udział w jej rozwoju na terenie Stanów Zjednoczonych, wspomagając finansowo takich bankierów jak choćby: Abrahama Kuhna, Salomona Loeba, Jakuba Schiffa, Johna D.Rockefellera, Johna P.Morgana, czy Edwarda Harrimana. Jak stwierdza W.T.Still ([5] str. 156) :

"Z pewnością Rotschildowie mieli głęboki wpływ na przemysłową Amerykę. Działając za pośrednictwem firm z Wall Street, a mianowicie Kuhn, Loeb & Co oraz J.P. Morgan Co. , Rotschildowie finansowali Johna D. Rockefellera, tak że mógł on stworzyć imperium Standard Oil. Finansowali oni także działalność Edwarda Harrimana (koleje żelazne) i Andrew Carnegiego (stal). Do początków XX w. bogactwo niewidocznego obecnie Domu Rotschildów urosło do takiej skali, że oceniano, iż kontrolują oni połowę świata."

Do wymienionych wyżej przemysłowców i bankierów, niejednokrotnie stosujących różne oszukańcze i spekulacyjne metody, którzy odegrali istotną rolę w gospodarce i finansach Stanów Zjednoczonych można dodać takie osoby jak ([2] str. 92-93):

Robert Morris - armator i dostawca wojskowy, który przy pomocy 104 milionów dolarów finansował wojnę.

Chaim Salomon, który będąc udziałowcem "Bank of America" opłacał oddziały francuskie w Ameryce, a w latach 1871 - 1874 udzielił nowemu państwu pożyczek na sumę 658 000 dolarów Jak pisała gazeta "Hajnt" z 9 sierpnia 1927 r. w uznaniu za te zasługi temuż Salomonowi chciano nawet wystawić pomnik na Madison Square Garden w Nowym Jorku, ale nie zgodziła się na to tamtejsza komisja municypalna ([1] str. 384).

Rodzina Seligmanów - Józef i 8 braci emigrowali z Bawarii w 1837 i ulokowali się w stanie Pensylwania, otwierając sklepy z ubraniami i mając duży magazyn w Nowym Jorku. W czasie wojny domowej braciom Seligman opłaciło się bardzo poparcie kandydatury Abrahama Lincolna i już w 1862 r. rząd jest im winien milion dolarów za mundury wojskowe. Otwierają mały bank, który ma oddziały w Londynie, Paryżu, Frankfurcie i w San Francisco. Generał Grant, przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych, będąc masonem zakonu York (posiadającego w 1880 roku 10 000 lóż masońskich z 450 000 członków) staje się marionetką w rękach finansjery i w czasie kryzysu w 1873 roku ofiarowuje Józefowi Seligmanowi stanowisko Sekretarza Skarbu.

William H.Vanderbilt kupował używane statki i sprzedawał je rządowi USA po podwójnej cenie.

John Pierpont Morgan kupował przestarzałe karabiny po 3,5 dolara za sztukę i sprzedawał rządowi po 22 dolary.

John D. Rockefeller stawiając na „czarne złoto" w Pensylwanii w 1859 r. otwiera szereg rafinerii ropy naftowej pod nazwą "Standard Oil". W momencie, kiedy staje się właścicielem rynku naftowego podnosi cenę baryłki nafty z 10 centów do 20 dolarów.

Meyer Guggenheim, w wieku 19 lat wyemigrował ze Szwajcarii do Ameryki gdzie początkowo handlował nićmi i brokatami, potem kupił sklep spożywczy w Filadelfii i zajmował się rafinacją miedzi. Wkrótce wraz z 7 synami posiadał kapitał 1 250 000 dolarów. Później kupując różne rafinerie tworzy międzynarodowy trust. Staje się właścicielem „Chile Copper" , posiada przedsiębiorstwa na Alasce, handluje nitratami w Chile, metalami w Boliwii i diamentami w Kongo.

Rodzina Lazardów (Simon, Lazare, Elie, Aleksander) zaczął od skromnego biura w San Francisco. Potem posiadł firmę eksportowo-importową w Paryżu, przekształconą w 1876 r. w bank. Wkrótce potem przeniósłi się do Nowego Jorku i otworzył oddział banku w Londynie, zajmując się spekulacją akcjami kopalni złota i zarabiając na tym dużo pieniędzy.

Maurice Friedlander zdobył swój ogromny majątek na handlu zbożem.

J.Gould i bank Kuhn, Loeb & Co. zdobyli swoje olbrzymie fortuny na eksploatacji linii kolejowych i na poparciu ruchu, komunistycznego w Rosji. W 1860 roku jest w Ameryce 30 625 mil linii kolejowych, zaś w roku 1920 ich długość wzrasta do 263 821 mil. To gigantyczne przedsięwzięcie było finansowane przez drobnych inwestorów z zyskiem gwarantowanym przez banki. Jak się później okazało wprawdzie zyski były olbrzymie, ale nie podzielono ich między inwestorów, a banki, które okradły inwestorów były w rękach grup: Vanderbilta, Morgana, Goulda, Billa, Kuhn-Loeba oraz Rockefellera. W XX w. nadal działają niektóre z tych dynastii, stosując te same złodziejskie metody w biznesie.

Jakub H.Schiff, który wkrótce po zakończeniu wojny domowej w USA przybywa z Frankfurtu do Nowego Jorku. Jak się przypuszcza z polecenia Rothschilda miał on przejąć kontrolę nad amerykańskim systemem pieniężnym, lokując swoich ludzi w rządzie federalnym i rządach stanowych oraz organizując ruch ateistyczny i antagonizując obywateli , szczególnie białych i czarnych. Do 1872 roku Schiff pracował w Nowym Jorku jako agent handlowy, potem wraca czasowo do Niemiec, gdzie nawiązuje kontakty z bankierami w Paryżu i Holandii.

Abraham Kuhn ściąga go do swojej firmy w Nowym Jorku i żeni z córką swojego wspólnika Salomona Loeba, Teresą. Zarówno Kuhn jak i Loeb byli emigrantami z terenu Niemiec, którzy przybyli do USA w połowie lat czterdziestych dziewiętnastego stulecia ([2] str. 93). Dzięki temu ożenkowi Jakub Schiff stał się współpartnerem spółki bankierskiej Kuhn, Loeb & Co. ([3] str. 21). Posiada on również udziały w rafineriach, w Westinghouse Electric, w firmach ubezpieczeniowych i telekomunikacyjnych. Schiff kierując firmą Kuhn, Loeb & Co. , która reprezentuje jedną trzecią systemu bankowego w USA, jednocześnie inwestuje ogromne sumy pieniędzy aby obalić carat w Rosji, licząc na udzielenie pomocy, której będzie potrzebować rewolucja z 1905 i 1917 r. w rękach Lenina i Trockiego.

Rodzina Warburgów - w 1907 roku ze sprzymierzonej z Rotschildami, firmy bankierskiej - Domu Warburga, wysłano do Stanów Zjednoczonych Paula Moritza Warburga , aby został partnerem w najpotężniejszej firmie bankowej Ameryki Kuhn, Loeb & Co. P.Warburgowi jako "ekspertowi" płacono wówczas astronomiczne wynagrodzenie w wysokości 500 000 dolarów rocznie ([5] str. 171). Jeden z braci Paula, Max pozostał w Niemczech by zarządzać rodzinnym bankiem, zaś drugi Felix ożenił się z córką Jakuba Schiffa - Fredą. Innym przedstawicielem klanu Warburgów był James P. Warburg , związany podczas wojny z Roosveltami. Będzie on później jedną z wyroczni Franklina Delano - gubernatora Nowego Jorku, a następnie prezydenta USA. Tenże James P.Warburg tak określił w 1932 roku swoją filozofię rodzinną : " Powinniśmy pobudzać gospodarkę planową i socjalistyczną , a następnie włączyć ją w jeden socjalistyczny system o wymiarze światowym ." ([7] str. 72).

Paul Warburg , spadkobierca starej dynastii bankierskiej założonej jeszcze w 1798 r w Hamburgu, otrzymał za żonę, córkę Salomona Loeba - Ninę, wchodząc do spółki Kuhn, Loeb & Co. Później córka Warburga wyszła za mąż za W.Rothschilda, jednego z głównych doradców prezydenta USA W.Wilsona na Konferencji Wersalskiej. W ten sposób dzięki tym małżeństwom i pieniądzom Rothschildów spółka Kuhn, Loeb & Co. stała się dominującą i zaczęła wpływać na losy świata. ([3] str. 23). Firma ta kierowana przez Jakuba H.Schiffa, wsparła finansowo między innymi cesarza japońskiego w jego konflikcie z carską Rosją w 1905 roku, a później w 1917 roku także rewolucję bolszewicką w Rosji. Gdy w czasie wojny rosyjsko-japońskiej kilkadziesiąt tysięcy rosyjskich żołnierzy zostało wziętych do niewoli, członkowie amerykańskiej organizacji "Przyjaciół Wolności Rosjan" , finansowanej przez Schiffa, rozsiewali wśród nich rewolucyjną propagandę.

Wówczas to między innymi przetransportowano z USA do Japonii półtora tony papieru z rewolucyjną propagandą. Tenże Schiff w 1907 roku przestrzega surowo nowojorską Izbę Handlową , że jeżeli nie ustanowi się banku centralnego , to wyniknie stąd chaos finansowy. Z kolei w 1913 roku zakłada on w USA organizację pod nazwą: Anti-Defamation League (ADL) , która zaczęła kontrolować wszystkie organizacje "walczące o ludzkie prawa" , radiostacje, agencje reklamowe i środki masowego przekazu i uzyskując swoisty "monopol na prawdę" ([3] str. 24). Z inspiracji sterników międzynarodowej finansjery spółka Kuhn, Loeb & Co. działa także na rzecz stworzenia za Atlantykiem prywatnego, scentralizowanego systemu bankowego - pod nazwą Federal Reserve System , który istnieje zresztą do dzisiaj. Jednym z jego administratorów od 1914 roku był wspomniany już Paul Warburg ([7] str. 72). Wkrótce do wymienionych bankierów międzynarodowych dołącza także Bernard Baruch, który szybko zaczyna dorównywać bogactwem Warburgom. Zostaje on mianowany przez Wilsona przewodniczącym Komitetu Morskiego i Rady Obrony Narodowej USA. Odtąd Baruch staje się światowym "królem stali", podstawowego surowca dostarczanego aliantom w czasie I wojnie światowej ([4] str. 14).

Reasumując można stwierdzić, że w latach 1900-1914 wysuwają się na czoło w Ameryce i na świecie dwie międzynarodowe potęgi finansowe ([7] str. 65): Rockefellerów i grupa Morgana, które jak już wcześniej wspomniano powstały przy wydatnej pomocy finansowej klanu Rotschildów. Rockefellerowie rządzą imperium naftowym "Sandard Oil", przejmują kontrolę nad rynkami miedzi , stali , tytoniu oraz centrów bankowych, w szczególności "National City Bank" i U.S. Trust Company" jak też nad jednym z największych przedsiębiorstw ubezpieczeniowych na świecie "Equitable Life and Mutual " w Nowym Jorku. Z kolei Morganowie rządzą przemysłem stoczniowym, elektrycznością, kauczukiem, jak również centrami bankowymi - "National Bank of Commerce" i "Chase National Bank" oraz firmami ubezpieczeniowymi.

Klejnotami ich fortuny są "General Electric" oraz "Guaranty Trust Company". Z grupą Morgana jest także zrzeszona poprzez "American International Corporation" (AIC) wspomniana już firma Kuhn, Loeb & Co. ([7] str. 123). Oczywiście często bywa tak, że wspomniane imperia finansowe współdziałają ze sobą w różnych przedsięwzięciach. Wśród ich najbliższych współpracowników można spotkać również takie nazwiska jak Edwarda Harrimana , którego syn Averell, będzie jednym z doradców prezydenta Roosevelta, braci Dulles, szczególnie aktywnych w trakcie przygotowywania Traktatu Wersalskiego , a także Clarence Dillona ze stojącymi za nim firmami : "Goodyear", "Dodge" i "Chrysler" ([7] str. 65). Co więcej większość z osób zajmujących kierownicze stanowiska w korporacjach finansowych miała także bardzo ścisłe koneksje z tajnymi towarzystwami, a szczególnie z Zakonem Skull &Bones, jednym ze spadkobierców Iluminatów Weishaupta. Zakon ten gromadził i gromadzi także obecnie w swoich szeregach elitę polityczną, bankową i finansową w Stanach Zjednoczonych. Dla przykładu można podać, że członkami tego stowarzyszenia byli miedzy innymi ([9] str. 135,169) :

Averell Harriman , (inicjowany w 1913) - dyrektor "Morgan Guaranty Trust"

E.Roland Harriman , brat Averella (inicjowany w 1917) - dyrektor "Union Banking Corporation"

Knight Woolley (inicjowany w 1917) - dyrektor "Morgan Guaranty Trust" oraz "Federal Reserve Bank of New York"

Percy Rockefeller (inicjowany w 1900) - syn J.D.Rockefellera, dyrektor "Morgan Guaranty Trust"

Prescot Sheldon Bush - ojciec George Busha Seniora- (inicjowany w 1917) - partner "Brown Brothers, Harriman"

George Bush Senior (inicjowany w 1947 ) - były prezydent USA

Powyższe powiązania wyjaśniają, przynajmniej częściowo, dlaczego wymienione potęgi finansowe poprzez podległe im firmy wspólnie i konsekwentnie brały udział w tworzeniu Nowego Porządku Świata ,a więc w finansowaniu obu wojen światowych, budowaniu Związku Sowieckiego, hitlerowskich Niemiec i "New Dealu" Roosevelta. Co ciekawe część z nich posiadała swe siedziby zlokalizowane w jednym miejscu, przy Wall Street i 120 Broadway w Nowym Jorku.


Literatura:

1. H.Rolicki - "Zmierzch Izraela" - Warszawa 1932.

2. J.A.Cervera - "Pajęczyna władzy" - Wrocław 1997.

3. R.Gładkowski - "Myślącym pod rozwagę" - Toronto 1984.

4. H.Pająk - "Piąty rozbiór Polski" - Lublin 1998.

5. W.T.Still - "Nowy Porządek Świata" - Poznań 1995.

6. P.Virion - "Rząd Światowy" - Warszawa 1999.

7. P.Villemarest - "Źródła finansowe komunizmu i nazimu" - Warszawa 1997.

8. H.Pająk - "Bestie końca czasu" - Lublin 2000.

9. A.C.Sutton - "Americas Secret Establishment" - Liberty House Press 1986.

KAMIENNY MONUMENT Z GEORGII


Na jednym z najwyższych wzgórz w Elbert Country (Georgia) wznosi się potężny granitowy monument. Na czterech wielkich kamieniach stanowiących wsparcie dla piątego - mniejszego, wyryte jest dziesięć rad (przykazań), w ośmiu różnych językach. Nazywany jest różnie - Amerykańskie Stonehenge czy Georgia Guidestone. Jednakże większości ludzi nie jest znany fakt, iż ma on ważny związek z okultystycznymi władzami jakie zaczynają dominować nad światem.

Początki tego dziwnego pomnika okryte są tajemnicą, gdyż nikt nie zna tożsamości człowieka, bądź ludzi, którzy zlecili jego budowę. Niewątpliwym jest fakt, że w czerwcu 1979 roku dobrze ubrany, elokwentny człowiek odwiedził biuro firmy kamieniarskiej 'Elberton Granite Finishing Company' i oświadczył, że chce zbudować rzecz stanowiącą przesłanie dla rodzaju ludzkiego. Przedstawił się jako R. C. Christian, ale wkrótce stało się jasne, że nie jest to jego prawdziwe imię. Powiedział, że reprezentuje grupę ludzi chcących 'dać wskazówkę ludzkości', lecz do dziś, prawie dwie dekady później, nikt naprawdę nie wie kim był R. C. Christian, ani kogo reprezentował. Kilka rzeczy jest oczywistych. Przesłania wyryte na kamieniach mają związek z czterema ważnymi kwestiami: rządu światowego, kontroli populacji, związku człowieka z naturą i duchowości.

W bibliotece publicznej w Elberton, znalazłem książkę napisaną przez człowieka nazywającego siebie R. C. Christian. Odkryłem, że monument przez niego zamówiony, został wzniesiony w uznaniu Thomasa Painea i filozofii okultystycznej za jaką się on opowiadał.

Amerykańskie Stonehenge jest używane do ceremonii okultystycznych i tajemniczych świąt po dziś dzień. Niestety tylko jeden religijny lider tego rejonu miał odwagę wypowiedzieć się przeciwko budowli i został czasowo przeniesiony.

PRZESŁANIE ZAPISANE NA KAMIENIACH
1. Utrzymajcie ludzkość poniżej 500.000.000, w nieustannej równowadze z naturą.
2. Mądrze kierujcie reprodukcją
3. Jednoczcie ludzkość.
4. Kierujcie namiętnością - wiarą - tradycją - i innymi rzeczami z ważnych powodów.
5. Chrońcie ludzi i narody sprawiedliwym prawem i słusznymi sądami.
6. Pozwólcie wszystkim narodom rządzić i rozwiązujcie problemy na forum światowym.
7. Unikajcie nieistotnych praw i bezużytecznych urzędników.
8. Balansujcie prawa prywatne z obowiązkami socjalnymi.
9. Nagradzajcie prawdę - piękno - miłość - szukajcie harmonii w nieskończoności.
10. Nie bądźcie rakiem dla Ziemi - zostawcie miejsce dla natury.

Limitowanie populacji Ziemi do 500 milionów będzie wymagało eksterminacji dziewięciu dziesiątych liczby wszystkich ludzi. Wzmianka o ustanowieniu światowego sądu zapowiada obecne starania o stworzenie Międzynarodowego Sądu Kryminalnego (International Criminal Court) i rządu światowego. Nacisk na utrzymanie środowiska naturalnego oddaje idee ruchu 'Zielonych' w latach 1990, a odniesienie do szukania harmonii w nieskończoności odzwierciedla dzisiejsze wysiłki zmierzające do zastąpienia wierzeń judeo-chrześcijańskich nową duchowością.

Przesłanie zapowiada również działania zmierzające do 'podtrzymywanego rozwoju'. Zawsze kiedy słyszysz określenie 'podtrzymywany rozwój' powinieneś zastępować go słowem 'socjalizm', by zrozumieć do czego ono zmierza. Później przeczytasz tutaj pełny tekst dokumentu 'Earth Charter' opracowany pod kierunkiem Michaiła Gorbaczowa i Mauricea Stronga. Znajdziesz w nim nacisk na te same podstawowe kwestie: kontrolę populacji, rządy światowe, znaczenie środowiska naturalnego i nową duchowość. Podobieństwo tych dwóch idei (z Georgii i 'Earth Charter'), odzwierciedla wspólne ich pochodzenie.

Yoko Ono, wdowa po Lennonie, niedawno wspominała o American Stonehenge:

"Chcę, by ludzie dowiedzieli się o kamieniach... Zmierzamy bezpośrednio do świata, w którym możemy się sami wysadzić i być może planeta przestanie istnieć... to dobry czas na zmiany w nas samych, znając piękno naszego kraju. I właśnie Kamienie z Georgii to symbolizują."

Jakie jest prawdziwe znaczenie kamieni i dlaczego ich ukryte znaczenie jest tak ważne? Ponieważ potwierdza ono istnienie ukrytej grupy skupionej na:

1. Drastycznej redukcji populacji.
2. Promowaniu ekologii.
3. Założeniu rządu światowego.
4. Propagowaniu nowej duchowości.


Oczywiste jest, że grupa ta jest jedną z wielu podobnych grup pracujących razem na rzecz 'Nowego Porządku Świata', nowego światowego systemu ekonomicznego i nowej duchowości. Jednakże za tymi grupami stoją ciemne moce. Bez zrozumienia natury tych złych mocy jest niemożliwością zrozumieć rozwój wydarzeń na świecie.

Fakt, iż większość Amerykan nigdy nie słyszała o Amerykańskim Stonehenge i o jego przesłaniu, odzwierciedla stopień istniejącej dzisiaj kontroli umysłów ludzkich. Ignorujemy to przesłanie na naszą zgubę.

Radio Liberty udostępnia kopie dla badaczy.

'The Age of Reason' było książką napisaną przez Thomasa Painea. Jej celem było zniszczenie wierzeń judeo-chrześcijańskich, na których Republika została zbudowana.

Dziura, którą widzicie w kamieniu, została wywiercona w głównym kamieniu tak, by Północna Gwiazda zawsze była przez nią widoczna. Był to jeden z kilku warunków określonych przez R. C. Christiana, odzwierciedlający jego obsesję na punkcie ustawienia gwiazd, Słońca i Księżyca. Okultyści często czczą ustawienie i ruch ciał niebieskich jako część swoich religijnych ceremonii.

Tłumaczenie artykułu Radia Liberty
Michał W.




PODSUMOWUJĄC:

sobota, 24 lipca 2010

KOMISTJA TRÓJSTRONNA


Komisja ta podobnie jak Klub Bilderberg składa się ze staranie wyselekcjonowanych 200 osób. Pierwsze promienie i odblaski utworzenia Trójstronnej pojawiły się w 1970 roku wraz z opublikowaniem książki Between two ages (Między dwoma epokami) Zbigniewa Brzezińskiego, w której proponuje ukierunkowanie społeczeństw rozwiniętych krajów zachodnich oparte na filarach USA, Europy i Japonii. Jeżeli przeciągnie się linię przez te filary, to otrzyma się wielki trójkąt skąd bierze się nazwa Komisji Trójstronnej, którą nazwano ostatnie kontakty Dawida Rockefellera na czele potężnego Chase Manhattan Bank, założyciela CFR, inicjatora Bilderbergu i stu innych instytucji finansowych z Maxem Konhstamem; dawnym prezydentem Komitetu Jean Monnetem i z George Franklinem.

Na tym spotkaniu szukano nowych kontaktów regionalnych między rejonami, które są zaawansowane w postępie techniczno-naukowym. W marcu 1973 r. miała miejsce konferencja europejsko-amerykańska zorganizowana przez Ruch Europejski z rezolucją końcową: „utworzyć między Ameryką i Wspólnotą Europejską otwarty i szczery dialog na temat wszystkich podstawowych problemów i metod ożywienia kontaktów" Komisja Trójstronna zaczęła działać od lipca 1973 r. i składa się z 200 osób, mając spotkania co 9 miesięcy oraz komitet wykonawczy składający się z 32 osób i zbierający się 2 razy w roku.

Członkowie Komisji Trójstronnej pochodzą z różnych środowisk: międzynarodowych banków, finansów, przemysłu o charakterze wielonarodowym, ze środowiska politycznego, intelektualnego i ze środków masowego przekazu. Stanowią elitę trzech rozwiniętych rejonów świata: USA, Europa (specjalnie Niemcy) i Japonia. Komitet wykonawczy miał pierwsze zebranie w Tokio 23 października 1973 r. i członkowie japońscy zwrócili uwagę na to, że należy zachować ostrożność w deklaracjach i publikacjach komisji.

Faktem jest, że pojawienie się Komisji Trójstronnej zostało ogłoszone przez środki przekazu w taki sposób, jaki nigdy nie był zastosowany w stosunku do innych grup nacisku. Należy przypuszczać, że jeżeli chodzi o prezentację na zewnątrz, to porzucono element tajności, który jest utrzymywany w innych elitarnych grupach świata kapitalistycznego. Nie wiadomo jednak, czy to oznacza porzucenie zasad działania masonerii, albo służy do ukrycia decyzji podejmowanych w mroku loży. Dopiero wybranie członka Komisji Trójstronnej Jimmy Cartera spowodowało zainteresowanie środków masowego przekazu tą organizacją. Siedziba tego potężnego klubu elity zachodniej znajduje się w biurze numer 703 w budynku Fundacji Carnegie, na Drugiej Avenue numer 46 na Manhattanie niedaleko siedziby ONZ. Organizacja wydaje co trzy miesiące biuletyn pod nazwą „Trialogue", wychodzący w małym nakładzie, wysyłany do członków i niektórych instytucji lub grup, aby sprawdzić wpływ swoich idei.

Pierwsze numery zostały opracowane przez ekspertów i specjalistów mających ten sam punkt widzenia i zawierały między innymi tytuły: Kryzys współpracy międzynarodowej; Nowy system dla oceanów; Strategia dla działalności międzynarodowej; Kryzys demokracji; W kierunku nowego systemu walutowego świata.

Do czego służy Komisja Trójstronna ?

Dobrze byłoby poznać od wewnątrz tę organizację na podstawie tekstów napisanych przez jej członków: Jaquesa Chiraca, Raymonda Barra, Pedrola Riusa i innych. W numerze 9 „Trialogue" podano:
„Komisja Trójstronna została założona w 1973 r. aby propagować idee ścisłej współpracy między trzema rejonami świata w celu rozwiązywania wspólnych problemów, szukania lepszego zrozumienia tych problemów przez opinię publiczną i stworzenia w tych rejonach doświadczenia wspólnej pracy."

Według oświadczenia George'a Franklina, inspirowanego przez Rockefellera, sekretarza komisji dla Stanów Zjednoczonych i Kanady, opublikowanego w magazynie włoskim:
„Komisja Trójstronna była pomysłem Dawida Rockefellera, ale prawdziwym architektem tej idei był Zbigniew Brzeziński."

I w tej samej publikacji podano myśl Brzezińskiego, żeby utworzyć:
„grupę o mocy intelektualnej i finansowej, najsilniejszej jaka kiedykolwiek istniała na świecie."
Dalej Brzeziński mówi o pracy Komisji Trójstronnej:
„dążenie w kierunku systemu światowego, który rozciąga się równomiernie we wszystkich częściach świata, gdzie władza jest w rękach komunistycznych rządów".

Będąc w 1975 r. w Japonii w Kyoto Brzeziński wypowiada się za istnieniem kierownictwa światowego na bazie współistnienia, dominacji sowieckiej i Związku Atlantyckiego ponad rywalizacją ideologiczną. Wybitny dyplomata japoński odpowiada w czerwcu 1977 r.:
„Żaden członek naszego rządu nie należy do Komisji Trójstronnej, jednak niektóre potężne firmy z naszego kraju należą do niej. I Komisja chce przekazać swoje pomysły i propozycje w naszych programach."


P. Villemarest twierdzi, że: „Komisja Trójstronna reprezentuje cały kapitał międzynarodowy. Nie jest to prawdą, ponieważ istnieją kraje takie jak Brazylia, Australia, Afryka Południowa, które są bogate w surowce i źródła energii, a nigdy nie zostały zaproszone. Komuniści nie mogą poważnie atakować tych, którzy pozwalają aby przetrwał Wschód sowiecki pomimo błędów technologicznych i polityki wadliwego wyżywienia. Trzeba przypomnieć wielu osobom, że 70% kredytów przydzielonych dla imperium sowieckiego pochodziło z grup i firm związanych z Komisją Trójstronną. Autor twierdzi, że nie można stawiać przeszkód polityce odprężenia, tak bezsensownie utrzymywanej w pewnym momencie przez wielki kapitał i należy zgodzić się z tym, co robi ZSRR, ponieważ w przeciwnym razie może on zaniechać płacenia długów. I jeżeli będzie decyzją poważną wstrzymanie dla ZSRR pomocy ze strony zachodniego świata finansowego, to jeszcze poważniejszą sprawą będzie to, że magnaci nie otrzymają zysków ze swojego handlu z komunistami. Oto inne oświadczenie

Brzezińskiego w Kyoto:
„Oś podstawowych konfliktów nie znajduje się teraz między światem zachodnim i światem komunistycznym, tylko między krajami rozwiniętymi i nierozwiniętymi."
Przez różne teorie wytworzone przez szare komórki mózgowe Cartera i dyrektora Komisji Trójstronnej Zbigniewa Brzezińskiego, następcy Kissingera, powstała wizja nowego świata, która została przyjęta z wielkim entuzjazmem przez technokratów i futurologów, którzy mają wpływ na bankierów i na przemysłowców. Oto przykład:
„W najbliższych 30 latach około 300 głównych koncernów międzynarodowych będzie kontrolować światowy rynek produktów konsumpcyjnych."
Po spotkaniu w Davos w 1971 r. Komitet Monneta domaga się żeby:
„Europejska Wspólnota Gospodarcza przedsięwzięła kroki, aby znaleźć formy regularnej konsultacji z ZSRR na temat spraw gospodarczych będących przedmiotem wspólnego zainteresowania."
Nie należy uważać idei Brzezińskiego w jego książce Między dwoma epokami za ekstrawagancką i nie można sprawdzić czy pisząc nie był pod wpływem alkoholu albo narkotyków, kiedy pisze:
„Marksizm jest zwycięstwem rozumu nad wiarą i reprezentuje etap żywotny i twórczy w dojrzewaniu uniwersalnej wizji człowieka."
W innej swojej pracy Alternatywa na kryzys pisał:
„Zachęcanie krajów Wschodu do odłączenia się od ZSRR nie będzie, bez wątpienia, służyło interesom pokoju."
Ponieważ powstanie zachwianie równowagi albo odwrót komunizmu co jest wbrew planom Komisji Trójstronnej i liberalnej lewicy, ostatnio zademonstrowano nieistniejącą współpracę z Polską, która chciała uniezależnić się od wpływów komunistycznych, aby osiągnąć dobrobyt i sprawiedliwość.


Komisja Trójstronna tylko wtedy krytykuje komunizm kiedy on się nie chce integrować w typ socjalizmu, który odpowiada „Establishmentowi". Po przeczytaniu książek Brzezińskiego przestaje dziwić, że jeden z jego współpracowników Huthington, który za czasów Cartera nadzorował Radę Bezpieczeństwa Narodowego, powie:
„Jest niedopuszczalne niezidentyfikowane rozprzestrzenianie się demokracji... Intelektualiści, którzy wyrażają niezadowolenie z korupcji, materializmu, podporządkowania rządów demokratycznych kapitalizmowi monopolistycznemu Stanowią niebezpieczeństwo nie mniejsze ani mniej poważne od partii komunistycznych z przeszłości."

Mówi się że nie jest prawdą, iż Komisja Trójstronna rządziła w administracji Cartera, tylko prawdą jest, że Komisja Trójstronna jest administracją Cartera.
W 1945 r. pisarz George Bernanos przepowiedział:
„Po gospodarce kierowanej mamy demokrację nadzorowaną. Ten system racjonalistyczny i materialistyczny jest nie tylko nieludzki, ale skazuje wszystkie małe, średnie i duże przedsiębiorstwa na wejście w jarzmo planowania produkcji i konsumpcji."
Aby dojść do globalizmu pokroju socjalistycznego, Komisja Trójstronna musi osiągnąć 3 cele: eliminację suwerenności narodów, wzmocnienie krajów rozwiniętych łącznie z ZSRR i ochronę ich przed trzecim światem oraz kontrolę organów informacji światowej. Przez pomyłkę rozdano około 400 broszurek wśród osób nie związanych z Komisją Trójstronną. Broszurka nosi tytuł Kryzys demokracji. Mówi się w niej, że:
„Trzeba doprowadzić do przekazania rządowi prawa i możliwości zatrzymania wszystkich informacji u swego źródła."

Brzeziński zapewnia, że:
„Władza realna będzie ostatecznie należała do tych, którzy nie tylko mają dane, ale również kontrolują informację, mogąc szybko wydedukować z niej wszystkie możliwe dedukcje."
W broszurce Komisji Trójstronnej jest teza, że jest ona narzędziem operacyjnym „Establishmentu". Również, że nie porzucono infiltracji masońskiej ożywionej przez tajne kręgi rasizmu syjonistycznego. Celem jest utrzymanie na zawsze, bez żadnej opozycji, całkowitej władzy. Receptą na to jest rząd globalny. Aby to osiągnąć, należy przekonać kraje rozwinięte, że muszą współpracować i zapomnieć o różnicach ideologicznych, o drobiazgach, jeżeli chcą korzystać z postępu i konsumpcji. Współpraca bardzo dziwna: pozbycie się nacjonalizmów, zredukowanie demokracji, kontrola środków informacji. Współpraca jest koniem do bitwy dla globalistów, aby pokonać nacjonalistów i cywilizację zachodnią, które są główną przeszkodą w zainstalowaniu rządu globalnego. Odkłamany został obraz Komisji Trójstronnej jako organizacji charytatywnej, współpracy narodów rozwiniętych dla pomocy tym, którzy chcą wyjść z zapaści społeczno-ekonomicznej.

Postacie związane z Komisją Trójstronną miały błyskotliwe awanse: Raymond Barre, były wiceprezydent Komisji Trójstronnej i profesor na uniwersytecie zostaje ministrem gospodarki i premierem; Jimmy Carter, z gubernatora Georgii i członka komisji na prezydenta USA; Walter Mondale, senator - na wiceprezydenta USA; Cyrus Vance, udziałowic w firmie „Simpson, Thatcher and Barlett" na sekretarza stanu; Harold Brown, prezydent Instytutu Technologii na ministra obrony; Zbigniew Brzeziński, przewodniczący Komisji Trójstronnej - na doradcę w Białym Domu do spraw bezpieczeństwa narodowego i spraw zagranicznych. Carter miał w swojej administracji ponad 30 osób z Komisji Trójstronnej. A co się wydarzyło z Reaganem? Polityka Reagana, przeciwna polityce Cartera, nazywana nacjonalistyczną i populistyczną, przeciwko wpływom wielkiego biznesu i establishmentu.

Doradcy Reagana pochodzili z administracji Nixona: George Schultz, Charles Walker, Alan Greenspan, James Lynch (CFR, Worid Bank), Walter Briston (City Bank), Jack Kemp (lobby syjonistyczne). Co najmniej połowa lub więcej spośród nich byli ludźmi, którzy mają kontakty z doradcami spekulantów z Wali Street. W czasie kiedy generał Alexander Haig, uczeń Kissingera, był sekretarzem stanu wprowadził do administracji ludzi z CFR i z lobby syjonistycznego. Dobrze ulokowani i ze swobodą działania, ludzie w administracji są zwolennikami rządu globalnego i narzucają formę kolektywistyczną w gospodarce i karykaturę demokracji w polityce i społeczeństwie. Roland Reagan oskarżył publicznie 18 osób z otoczenia Cartera związanych z globalizmem i Komisją Trójstronną o porzucenie pozycji zachodnich w Afryce, o recesję amerykańską w dziedzinie zbrojeń i o ruinę Iranu. Reagan nie wszedł w konflikt ze spekulantami z powodu obietnic danych wyborcom. Również przy pomocy obietnic starał się przyciągnąć lobby syjonistyczne, które miało duże znaczenie w świecie gospodarczym. Otrzymał 39% głosów wyborców syjonistycznych, ale dał te same obietnice co przedtem Carter.

Literatura:
1. J.A.Cervera - Pajęczyna władzy - Wrocław 1997.






http://www.iluminaci.pl/bilderberg
http://naszymzdaniem.dlastudenta.pl/artykul/Bilderberg_prywatna_globalizacja_klamstwa,37575.html

piątek, 23 lipca 2010

SOLVE ET COAGULA - DZIEL I ŁĄCZ!


Gdy świątynia masońska zajaśnieje nad całym światem, a dachem jej będzie błękitne niebo, ścianami dwa bieguny ziemi, filarami zaś Tron Piotra i Kościół Rzymski, wtedy moce tej ziemi, dla których zgromadziliśmy mnóstwo ludzi, obdarzą ich wolnością. (...) Oby Pan Tego Świata dal nam jeszcze jedno stulecie, a cel osiągniemy!
Z modlitwy br. Philipa W. Blumenhagena (1781-1839)

Rzymscy Papieże, poprzednicy nasi, czuwając pilnie nad zbawieniem ludu chrześcijańskiego, rychło poznali się na tym śmiertelnym wrogu, •wychylającym się z ciemności tajnego sprzysiężenia, czym jest i do czego dozy; i myślą przyszłość przenikając, jakby danym znakiem ostrzegali tak książąt jak i narody, aby nie dawali się chwytać w przygotowane sidła i zasadzki.
Leon XIII, Hunanum Genus. Encyklika przeciwko masonerii (1884 r.)
Żywotne wydawnictwo poznańskie “Wers" opublikowało w 2000 r. niezwykłą książkę o wolnomularstwie pt. Organizacje tajne w walce z Kościołem. Autorem jej jest Witold Sawicki (1904-1973), historyk prawa, działacz harcerstwa i Stronnictwa Narodowego, uczestnik konspiracji wojennej, dwukrotnie więziony w PRL, kierownik Katedry Historii Powszechnej państwa i prawa na UMCS w Lublinie, współpracownik KUL i ATK. Na niezwykłość tej książki składa się wiele przyczyn, ale jedna jest szczególnie ważna zarówno ze względów poznawczych jak i politycznych: książka przypomina i uwypukla główną zasadę strategiczną masonerii - “dziel i łącz!" - formułowaną z reguły w związku z jej celem ostatecznym, którym jest utworzenie Republiki Globu. Jest ona przez masonerię starannie (choć niedoskonale) maskowana, a przez literaturę masonoznawczą dziwnie często niedoceniana lub wręcz pomijana. Z pozoru treść tej zasady jest wewnętrznie sprzeczna: po co bowiem dzielić całość na części, skoro ma się z nich utworzyć z powrotem całość? Nie ma w niej logiki ani przejrzystości, którą odznacza się daleko starsze i bardziej znane hasło: dziel i rządź! Dzieli się po to, by rządzić, ale dzielić po to, by łączyć -wygląda na niedorzeczność. Tymczasem paradoksalność tego hasła polega na tym, że nowa całość, powstała z elementów rozłożonej całości, ma być zbudowana na zupełnie nowym fundamencie, na nowych, masońskich kanonach.

I

Najnowocześniejszego sformułowania strategii “dzielenia i łączenia" prowadzącej do realizacji głównego celu masonerii dokonał znany filozof i pisarz niemiecki Gotthold Ephraim Lessing (1729-1781). Sam mason, inicjowany do loży Pod Trzema Różami w Hamburgu (1771), doszedł do stopnia wielkiego mistrza. W 1778 r. opublikował w formie dialogu, typowej dla Oświecenia, esej pt. Ernst i Falk. Rozmowy dla wolnomularzy, a w nim przedstawił w zarysie wspomnianą strategię. Prezentację jej zaczyna od naczelnej tezy stwierdzającej, że ludzi można jednoczyć tylko przez podział! I tylko przez nieprzerwane dzielenie utrzymywać ich w zjednoczeniu! Należy ją rozumieć tak, że już pierwsze zjednoczenie ludzi w państwa wynikało z podziału ludności ziemi na plemiona, ludy, narody. Ale państwa zjednoczyły je i wzmocniły ich solidarność wewnętrzną.
I dalej: aby zjednoczyć mniejszości narodowe mieszkające w różnych ze sobą sąsiadujących państwach, trzeba z kolei te państwa podzielić na części do odstąpienia mniejszościom i części pozostawione narodom rdzennym. I jeszcze dalej: aby zjednoczyć państwa narodowe w jedną całość w jakiejś części świata, trzeba je podzielić na regiony o granicach niekoniecznie zamykających je w jednym państwie, a następnie regiony te powiązać w zjednoczenie wyższego stopnia, np. w federację. Z kolei Lessing stawia retoryczne pytanie, czy konieczność uprzedniego dzielenia ludzi, by ich potem zjednoczyć, oznacza, że wszelkie podziały są dobre? I odpowiada: oczywiście nie. Trzeba więc przeciwdziałać im, by się nie rozrastały ponad potrzebę; należy zmierzać do unieszkodliwienia ich następstw w stopniu możliwie największym. Kto i jak ma to zrobić? Mają to zrobić ludzie najmądrzejsi i najlepsi w każdym państwie tzn. masoni; należałoby sobie życzyć, by podjęli oni dobrowolne dzieła najwyższej hojności (ponadobowiązkowego - opus superrogatum). A jak mają go dokonać? Ponieważ dzielenie ludzi następuje wskutek różniących ich (narodowościowych, religijnych, gospodarczych itp.) interesów, było by pożądane, by w każdym państwie mogły się znaleźć osoby, które nie zważając na uprzedzenia narodowościowe, wiedziałyby dokładnie, w k t ó r y m p u n k c i e p a t r i o t y z m p r z e s t a j e b y ć c n o t ą (podkr. J.Ch.). Stwierdzenie jasne: masoni winni zrezygnować z obowiązku patriotyzmu narodowego na rzecz dobra (patriotyzmu) ponadnarodowego. I to jest zasada, na której ma być oparta nowa całość. Taki jest sens hasła: “coagule - łącz!". Lessing dodaje jeszcze jedno tylko wyjaśnienie: wspomniane osoby - można przyjąć - nie ulegałyby przesądowi ich przyrodzonej religii i nie wierzyłyby, że wszystko, co uważają za dobre i prawdziwe koniecznie musi być dobre i prawdziwe. A więc, tolerancja i relatywizm mają być gwarantami należytego funkcjonowania nowej całości społeczno-politycznej. W ten sposób ma być zrealizowany główny cel masonerii: przezwyciężenie podziałów, które państwo tworzy z konieczności między ludźmi i ponowne ich zjednoczenie, ale już na zasadach masońskich. Godnym odnotowania jest jeszcze fakt uznania przez Lessinga narodu żydowskiego za dobroczyńcę ludzkości i wyznaczenie mu roli jej wychowawcy. Zasługą bowiem Żydów było - zdaniem Lessinga - przeszczepienie nauki Chrystusa do różnych krajów poza Palestyną, skąd rozpowszechniona została na cały świat. (Pogląd ten jest mylny, gdyż właśnie Żydzi wytępili w ostrych prześladowaniach gminy chrześcijańskie w Palestynie. Jeśli chrześcijaństwo rozwinęło się w świecie, to wbrew Żydom. Zasięg działalności pierwszych apostołów z natury rzeczy nie mógł być duży, dopiero ich dalsi następcy, już nie-Żydzi, rozpowszechnili naukę Chrystusową na cały świat.) Tytułem zaś do pełnienia roli wychowawców ludzkości jest uzupełnienie nauki Chrystusa przez własne doktryny, których treść nie była wprawdzie tak wielka, ani tak pożyteczna jak nauki Chrystusowej, ale nie oskarżajmy z tego powodu Żydów. Zbadajmy raczej, czy te ich uzupełnienia nie stały się bodźcem nadającym ludzkiemu rozumowaniu nowy kierunek. (Jeśli chodzi tu o Talmud, Gnozę czy Kabałę, to rzeczywiście wyniknął z tych nauk nowy kierunek rozumowania, ale antychrześcijański. Stał się on źródłem licznych herezji chrześcijańskich i nie może być -jak chce tego Lessing - tytułem do wychowawczej roli Żydów. Zwracamy uwagę na ten wątek w poglądach Lessinga, gdyż pojawi się on w historii strategii masońskiej raz jeszcze w XX wieku).

II

Drugie sformułowanie zasady “dzielenia i rządzenia" dokonane zostało przez Adama Weishaupta oraz przez członków jego Zakonu Illuminatów (“Oświeconych"). Weishaupt (1748-1830), syn rabina, ochrzczony po śmierci ojca, podstawowe wykształcenie otrzymał u jezuitów, przyjął święcenia kapłańskie, ukończył uniwersytet bawarski w Ingolstad został jego profesorem prawa cywilnego, pod wpływem Rotschildów porzucił katolicyzm i l V 1776 r. -działając według dyrektyw nowoutworzonego Domu Bankowego tychże Rotschildów - utworzył Zakon Illuminatów. W 1777 r. Weishaupt wstąpił do eklektycznej loży masońskiej “Teodor Dobrej Rady", a w roku następnym wysunął projekt połączenia Illuminatów z masonerią. Formalnego zjednoczenia dokonał Kongres w Wilhelmsbad w 1782 r. i w rezultacie powstała tajna organizacja wewnątrz tajnej organizacji: illuminaci stali się trzonem, “izbą wyższą" masonerii. Aczkolwiek niektóre szczegóły życiorysu Weishaupta są przedmiotem sporów między historykami7, to jednak cele i metody jego organizacji nie podlegają dyskusji, a to dlatego, że świadcząc nich oryginalne dokumenty, które dostały się w różnych, nieraz niezwykłych okolicznościach (np. śmiertelne uderzenie piorunu w posłańca, który przewoził tajne akta illuminatów) do rąk władz rządowych Bawarii. Podobny walor mają również zeznania złożone przed sądami bawarskimi przez byłych członków zakonu, którzy z niego wystąpili. Na podstawie tego bogatego materiału dowodowego można stwierdzić, że pierwszą częścią strategii - “dzieleniem" objęte zostały przez illuminatów nawet najbardziej podstawowe więzy łączące ludzi w naturalne i elementarne grupy. Porwane być miały: więzy łączące człowieka z monarchią i całym ładem rządowym (Weishaupt: książęta wraz z narodami powinni zniknąć z powierzchni ziemi); więzy własności prywatnej; więzy dziedziczenia; więzy patriotyzmu; więzy rodzinne (poprzez zniesienie małżeństwa, wszelkiej moralności i kolektywne wychowywanie dzieci) oraz wszelkie więzy religijne. Na rumowisku tych porwanych relacji międzyludzkich, politycznych, gospodarczych, a przede wszystkim psychicznych, miała zacząć działać druga część strategii - “łączenie" rozproszonych elementów w nową całość: jedno państwo światowe i jeden rząd światowy. Weishaupt żądał utrzymania istotnego celu illuminatów w ścisłej tajemnicy: Ci poczciwi ludzie, bogaci i hojni (illuminaci), zwiększają naszą liczebność i napełniają naszą szkatułę (...), ale strzeżmy się przed wyjawianiem im naszych tajemnic; ten gatunek ludzi musi być stale utrzymywany w przekonaniu, że stopień wtajemniczenia, który osiągnęli, jest ostatnim. (...) Czasem trzeba mówić w taki, a czasem w inny sposób, by nasz rzeczywisty cel był dla naszych podwładnych niedostępny; by się nie dowiedzieli, że jest nim zdobycie siły oraz bogactwo i użycie ich do podkopania władzy świeckiej czy religijnej i do osiągnięcia panowania nad światem . Równie jasne określenie strategii rozdzielania i łączenia dał Trzeci Kongres Masoński zwołany w Frankfurcie w 1789 r. (illuminaci kontrolowali już wówczas praktycznie wszystkie loże masońskie) w kontekście trzech celów masonerii. Ostatni, trzeci cel przewidywał: Zniszczenie Kościoła i form chrześcijaństwa, usunięcie wszystkich ludzkich rządów celem utorowania drogi do republiki powszechnej, w której powinny zapanować utopijne idee zupełnej wolności od istniejących więzów społecznych, moralnych i religijnych, absolutna równość i braterstwo społeczne.

III

Po śmierci Weishaupta, naczelne zwierzchnictwo masonerii, illuminatów i wszystkich tajnych związków przeszło do loży Alta Vendita (Wysoka Wenta) skupiającej włoskich karbonariuszy. Tam powstało trzecie z kolei (a pierwsze w XIX w.) sprecyzowanie strategii dzielenia i łączenia w związku z realizacją głównego celu masonerii. Znajduje się ono w stałej instrukcji Wysokiej Wenty z 1819 r., sformułowanej przy współudziale Karla Rotschilda (syna Amschela, poplecznika Weishaupta). Głosi ono, że odkąd loża Alta Vendita ukonstytuowała się jako organ wykonawczy i ciało to zaczęło działać w sercu zarówno najodleglejszej jak i najbardziej centralnej loży, interesuje nas, luda aspirujących do powszechnego odrodzenia, tylko jedna sprawa. Jest nim cel wyzwolenia Włoch, a z tego, któregoś dnia wyrośnie wyzwolenie całego świata, powstanie braterskiej uniwersalnej republiki i harmonia ludzkości. A zatem podział państw (Lombardia ówczesna była na podstawie postanowień Kongresu Wiedeńskiego z 1815 r. pod władzą Austrii) narodowościowych i zbudowanie z ich elementów jednej republiki globu na nowych podstawach. O tej drugiej części strategii masonerii - łączeniu - mówi również sprawozdanie z kongresu lóż francuskich w 1893 r: Masoneria stara się doprowadzić do Zjednoczonych Stanów nie tylko w Europie, ale i w całym świecie. Wiek XIX przyniósł jednak nie tylko kontynuację tradycyjnych zasad politycznych i celów masonerii - w teorii, ale również liczne próby ich realizacji. Europa tego stulecia stalą się widownią różnych akcji i uporczywych starań inspirowanych przez strategię “dzielenia i łączenia", a szczególnie przez pierwszy jej człon - “dzielenie". Napoleon, nieświadomy pionek w ręku illuminatów, dokonał niemal całkowitego rozbicia Europy i zmiany jej oblicza. Położył kres Świętemu Cesarstwu Rzymskiemu, a braćmi swymi poobsadzał Królestwa: Neapolu (z czasem brata Józefa wymienił tam na szwagra Murata), Hiszpanii, Holandii i Westfalii. Dopiero na wygnaniu zorientował się, że kawałkując Europę popełnił błąd, a w testamencie wyznał, że powinien był doprowadzić do jej zjednoczenia. Myśl tę pozostawił do realizacji swemu synowi. Niemniej jednak to, czego dokonał, było korzystne dla illuminatów, a nawet niezbędne do realizacji ich planów, połączenia i zjednoczenia Europy pod ich własną kontrolą. I potem, po Restauracji, Europa była nadal wstrząsana powstaniami, rewoltami i różnego rodzaju zamieszkami, inspirowanymi, popieranymi lub tylko wyzyskiwanymi przez masonerię. Prowadziły bowiem do dalszego rozbijania i osłabiania państw i imperiów europejskich w imię walki o wolność narodów i niepodległość mniejszości narodowych. illuminat G. Mazani, założyciel tajnych “Młodych Włoch", wypowiedział się z gorącym aplauzem o narodzie jako niezbędnej strukturze społecznej i koniecznym instrumencie służącym postępowi i rozwojowi ludzkości. Wyznania tego nie powstydziłby się nawet dziś niejeden nacjonalista. Widocznie strategia nakazała zamilknąć ideologii Zasady jednoczenia Europy zostały złożone (chwilowo) na ołtarzu skuteczności działań rozkładających. Na tej fali rewolucyjnej i destrukcyjnej pojawiły się również nadzieje wielu Polaków na odzyskanie niepodległości w sojuszu z wolnomularstwem. Stąd liczni emigranci, wojskowi i politycy, którzy po upadku Powstania Listopadowego znaleźli się za granicą, zasilili loże masońskie, szukając w nich oparcia i pomocy dla swych dążeń niepodległościowych. Książę Adam Jerzy Czartoryski (1770-1861), mąż stanu i jeden z przywódców politycznych emigracji popowstaniowej, a także autor jednego z liczących się ówczesnych projektów zjednoczenia Europy, był członkiem kilku lóż masońskich w Kraju i za granicą, Ferment osłabiający spoistość państw europejskich przybrał na sile w drugiej połowie XIX w. wskutek ożywienia się istniejących lub powstania nowych separatyzmów narodowościowych, np. baskijskiego w Hiszpanii, ukraińskiego w Galicji pod zaborem austriackim, irlandzkiego czy walijskiego.

IV

Tą samą drogą potoczył się rozwój jednej ze szczególnie złowrogich odrośli masonerii - komunizmu. Masońską proweniencję komunizmu dostrzegł bardzo wcześnie papież Leon XIII (encyklika Humanun Genus z 1884 r.). Napominał, by sekta wolnomularzy nie wypierała się wspólnoty z tłumami komunistów i socjalistów, gdyż owszem popiera ona wielce ich zamiary i pod niejednym względem te same co oni zasady wyznaje. Wielki zaś Mistrz Wielkiego Wschodu Francji Gilbert Abergel, oświadczył w wywiadzie dla “Wolnomularza Polskiego", że to wolnomularze stworzyli dewizę “ Wolność, Równość, Braterstwo". Za sprawą ludzi doszło do obniżenia wszystkich tych wartości. W imię wolności i braterstwa powstały ideologie, które doprowadziły do zniewolenia ludzi. (...) Rozdział w postaci marksizmu został zamknięty. Trzeba tedy ponownie sięgnąć po ideały wieku Oświecenia (...). Znaczy to, że komunizm wywodzi się z doktryny wolnomularstwa. Jej dzieckiem bowiem była rewolucja francuska, której towarzyszył rozwój kilku kierunków komunistycznych. Szczególnie zaś jeden z nich, pojmujący rewolucję komunistyczną jako “akcję militarną", “powstanie", “wojnę" - zwany od jego twórcy babuwizmem - silnie wpłynął na wszystkich rewolucjonistów, późniejszych współpracowników Karola Marksa, a potem i Włodzimierza Lenina. Rozczytywali się oni w pismach Babeufa, co do którego nie ma wprawdzie pewności, czy był formalnym członkiem masonerii, ale który starał się o przyjęcie do niej. Liczył na to że idee jego włączone do dyskusji w lożach, nabiorą siły perswazyjnej i za pośrednictwem lóż rozpowszechnią się w całej Europie. Kontynuatorem działalności Babeufa był jego uczeń i towarzysz Filippo Buonaroti (1761-1837), o którym wiadomo już na pewno, że był członkiem wolnomularstwa. Doktryna zatem komunizmu w wersji Babeufa stała się fundamentem późniejszego komunizmu Marksa, a w 100 lat po Babeufie komunizmu marksistowsko-leninowskiego. Można więc powiedzieć za ks. prof. Michałem Poradowskim, że komunizm marksistowski, jak i komunizm marksistowsko-leninowski są częścią “dziedzictwa" rewolucji francuskiej". Dodajmy: i jej masońskiej inspiracji. Nie ma wprawdzie zgodnej opinii w historii wolnomularstwa na temat przynależności do niej Lenina, ale analiza zarówno jego doktryny, jak i szczególnie jego strategii, pod kątem widzenia hasła “dziel i łącz" dostarcza kilku argumentów nie pozostawiających wątpliwości co do korzeni tzw. leninizmu. Doktryna jego zawiera wyraźną tezę na temat uniwersalnego celu socjalizmu, którym jest utworzenie jednego państwa światowego, a następnie po zapanowaniu komunizmu, zlikwidowanie wszelkiego państwa. Ruch socjalistyczny nie może zwyciężyć w starych ramach ojczyzny. Stworzy on nowe, wyższe formy ludzkiego współżycia, kiedy uzasadnione potrzeby i postępowe dążenia mas pracujących każdej narodowości będą po raz pierwszy zaspokojone w jedności międzynarodowej, pod warunkiem unicestwienia obecnych przegród narodowych. Nie jest to jednak jeszcze najwyższy poziom uniwersalizmu socjalistycznego w interpretacji Lenina. Szczytowy punkt osiąga on dopiero w tezie o zlaniu się wszystkich narodów świata w jedną całość: Celem socjalizmu jest nie tylko zniesienie rozdrobnienia ludzkości na małe państwa i w ogóle rozdrobnienia narodów, lecz także zlanie się narodów. Ale jak to osiągnąć? W dalszym ciągu tej wypowiedzi Lenin przechodzi już do wyraźnego nakreślenia strategii “dziel i łącz": Do nieuniknionego zlania się narodów w ludzkość (“łącz!") dojść może jedynie przez przejściowy okres zupełnego wyzwolenia wszystkich uciśnionych narodów, tzn. przez swobodę ich oderwania się (“dziel!"). Bliższe informacje, jak ta strategia na odcinku “dzielenia" ma wyglądać możemy znaleźć w pracy Lenina z 1920 r. Dziecięca choroba “lewicowości" w komunizmie. Treścią jej jest totalna krytyka tych socjalistów-komunistów, szczególnie niemieckich, którzy z całą stanowczością odrzucili wszelki kompromis z innymi partiami, wszelką politykę lawirowania i ugodowości, które tylko oddalają dzień zwycięstwa. Lenin tłumaczy im, że nie można osiągnąć celu ostatecznego bez “dzielenia", ale by “dzielić" trzeba wchodzić w kompromisy z innymi partiami, lawirować między innymi, jak to było w całej historii bolszewizmu, zarówno przed, jak i po rewolucji październikowej. Zwyciężyć potężniejszego przeciwnika można tylko przy największym wytężeniu sił i wykorzystujcie bezwarunkowo najstaranniej, najtroskliwiej, najostrożniej, najumiejętniej zarówno wszelką, chociażby najmniejszą “s z c z e l i n ę" pomiędzy wrogami, wszelkie przeciwieństwo interesów między burżuazją różnych krajów, między różnymi grupami albo odmianami burżuazji wewnątrz poszczególnych krajów-jak i wszelką, choćby najmniejszą możliwość pozyskania sobie masowego sprzymierzeńca, niechby nawet chwilowego, chwiejnego, niestałego, niepewnego, względnego. Kto tego nie zrozumiał, nie zrozumiał ani źdźbła z marksizmu (podkr. J.Ch.). Użyte tu i podkreślone słowo “szczelina" szczególnie nadaje się do wyjaśnienia na czym polega “strategia dzielenia". Na koniec Lenin daje klasyczny przykład takiego dzielenia, korzystnego dla bolszewików: traktat wersalski! Rozbił on jedno imperium wielonarodowe na suwerenne państwa narodowe, inne osłabił, ale te nowe państwa narodowe będzie można teraz scalić drogą rewolucji międzynarodowej w dalekiej wprawdzie, ale realnej przyszłości w jedno światowe państwo rządzone przez dyktaturę proletariatu. Dlatego gromi bezkompromisowych “lewicowców" w Niemczech za nieuznawanie traktatu wersalskiego: Wysuwanie sprawy wyzwolenia od pokoju wersalskiego koniecznie, bezwarunkowo i niezwłocznie na naczelne miejsce przed kwestią wyzwolenia spod jarzma imperializmu - to mieszczański nacjonalizm (...), nie zaś rewolucyjny intemacjonalizm. Trzeba umiejętnie manewrować przeciwko podstępnemu i w danej chwili silniejszemu wrogowi (...). Trzeba mu powiedzieć “ teraz podpiszemy pokój wersalski" (...). Przyjmowanie bitwy wówczas, gdy z góry wiadomo, że jest to korzystne dla nieprzyjaciela, lecz nie dla nas. jest przestępstwem i do niczego są tacy politycy klasy rewolucyjnej, którzy nie potrafią dokonać “lawirowania, porozumienia, kompromisów", aby uniknąć z góry przesądzonej niekorzystnej bitwy. W oparciu o oryginalne wypowiedzi Lenina oraz o deklaracje jego współczesnych uczniów zbudowana została teoria o kłamliwości i iluzoryczności wszelkich działań zmierzających rzekomo do przebudowy komunizmu. Pierwociny jej stworzył Józef Mackiewicz. Aktualnie w Polsce podtrzymuje ją i rozwija Dariusz Rohnka; sugestywną formę nadał jej A. Golicyn (były funkcjonariusz wywiadu sowieckiego) oraz znany dysydent rosyjski W. Bukowski. Zdaniem tych autorów, pieriestrojka jest tylko etapem dalekosiężnej konwergencji, mającej doprowadzić do zniewolenia Zachodu i poddania go pod komunistyczny Rząd Światowy. Strategia ta jest zgodna z zaleceniem Lenina, by prawdziwy rewolucjonista prowadzący politykę rewolucyjną nie wahał się w razie potrzeby przed odrzuceniem frazeologii rewolucyjnej i stosowaniem taktyki prawicowej. Teorię tę uprawdopodobnią charakterystyczna opinia Lenina o wydłużonej skali historycznej przemian zachodzących w czasie i małej skali wydarzeń politycznych. W skali historycznej 10-20 lat to niezmiernie mało, a w skali politycznej dużo. Nie można jednak rezygnować z ważnych przeobrażeń historycznych na rzecz doraźnych korzyści politycznych. Wymagana jest dalekosiężna cierpliwość i wytrwałość w dążeniu do wielkich zmian historycznych. 10-20 lat wcześniej czy później z punktu widzenia skali światowo historycznej nie stanowi różnicy, z punktu widzenia dziejów świata drobiazg, którego niepodobna nawet w przybliżeniu wziąć pod uwagę. Ale właśnie dlatego w kwestii praktycznej polityki powoływać się na skalę światowo-historyczną jest najbardziej krzyczącym fałszem teoretycznym. Wątku tego dalej nie rozwijamy, gdyż poświęcony jest mu rozdział III niniejszego zbioru. Na szczere wypowiedzi Lenina o giętkiej strategii komunistów powinni zwrócić uwagę szczególnie przywódcy ugrupowań prawicowych w Polsce, by nie dać się zwieść formalnym tylko zbieżnościom stanowiska postkomunistów w pewnych sprawach (np. w kwestii negatywnego stosunku do uczestnictwa Polski w UE) ze stanowiskiem ich organizacji. Chodzi o to, by nie stwarzać im “szczelin" ułatwiających infiltrację partii prawicowych. Próby takie byty już i są podejmowane w stosunku do pewnych czasopism narodowych.

V

Wszystkie mchy mniejszości narodowych, o których była mowa w podrozdziale ni, przeszły do XX wieku, rozwijały się nadal w dwudziestoleciu międzywojennym, po wojnie światowej powiększyły się o nowe, np. lombardzki, jurajski, zachodnio-somalijski, pod koniec stulecia niektóre przygasły lub wygasły, jak np. ukraiński, ale powstały nowe na terytorium byłego ZSSR, jeszcze inne, jak bałkańskie (np. macedoński w Grecji i Bułgarii czy albański dają o sobie znać nadal w zaraniu XXI wieku. Nie przestały być przedmiotem manipulacji masonerii, posługującej się nimi jako narzędziem realizacji ciągle tej samej, pierwszej części ich hasła strategicznego “dziel i łącz!". Jest ona nieustannie kierowana przeciw państwom narodowym. Natomiast realizacja drugiej części tego hasła - “łącz" zaczęła się właściwie dopiero w połowie XX wieku. Już z początkiem jego lat dwudziestych powstała nowoczesna forma doktryny połączenia państw europejskich w federację. Wyłoniła się w toku dyskusji prowadzonych w wiedeńskiej loży Humanitas, a autorem, który ją ostatecznie sformułował i opublikował w książce pt. Paneuropa (Wien 1923), był Richard Coudenhove-Kalergi, sam mason wysokiego stopnia. Wychodząc z definicji narodu jako świadomej wspólnoty kultury i losów dziejowych, uważał, że wszyscy mieszkańcy Europy stanowią jeden naród, tylko rozczłonkowany językowo i politycznie. To rozczłonkowanie polityczne należy zlikwidować i połączyć Europejczyków w jedno państwo. Rolę narodu - przywódcy mają spełniać Żydzi. W momencie bowiem, gdy szlachta feudalna rozpadła się. Boska Opatrzność obdarowała Europę poprzez emancypację żydostwa nową rasą z łaski Ducha. (Praktischer Idealismus, Wien-Leipzig 1925, s. 49, 50). Coudenhove był głęboko przekonany o wyjątkowych walorach intelektualnych i moralnych Żydów, stąd mawiał o nich jako o duchowym narodzie panów (das geistige Herrenvolk der Juden, dz. cyt, s. 54). Celem realizacji Paneuropy, w 1923 r. powołana została do życia Unia Paneuropejska, która miała swe oddziały we wszystkich niemal krajach europejskich (także i w Polsce) i pod koniec dwudziestolecia międzywojennego mogła się już poszczycić dużymi sukcesami politycznymi, propagandowymi i organizacyjnymi. Po II wojnie światowej przywództwo ruchu na rzecz zjednoczenia Europy przeszło w ręce Jeana Monneta, również masona wysokiego stopnia, któremu udało się doprowadzić do utworzenia w 1951 r. pierwszej ponadnarodowej, składającej się z sześciu państw członkowskich, wspólnoty gospodarczej - Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Stała się ona zalążkiem, z którego drogą powiększania liczby członków i zakresu działalności powstała dzisiejsza Unia Europejska. Pod koniec życia, myśląc o Nowym Ładzie Światowym, Monnet, wyraził się, że sama Wspólnota Europejska jest tylko etapem na drodze do zorganizowanego świata jutra. Aczkolwiek masoneria przemknęła do wszystkich głównych struktur organizacyjnych UE i prasa europejska podaje nawet szacunkowo procenty stanowisk zajmowanych przez masonów w poszczególnych instytucjach zjednoczonej Europy, to jednak widocznie uznano ten stopień i formę kontroli za nie wystarczający. Albowiem 5 VI 1993 r., z inicjatywy Wielkiego Wschodu Francji i Wielkiej Loży Francji oraz niezależnych obediencji i lóż europejskich (w tym sześciu lóż polskich), utworzona została w Strasburgu Europejska Konferencja Masońska, która uchwaliła Europejską Umowę Masońską mającą doprowadzić w oparciu o etykę wolnomularską do -jak głosi jej tekst - zbudowania Europy masońskiej jako konstrukcji nośnej dla naszych ideałów bez kompromisów i dewiacji. W Umowie tej najważniejsze są Zasady działania w liczbie siedmiu, a wśród nich zasada druga i piąta. Zasada druga - to laickość. Masoneria uważają za kwintesencję etyki społecznej, gwarantkę postępu społecznego, a rozumie przez nią wolność sumienia, tolerancję i rozdział Kościoła od państwa. Jak ważną jest ta zasada dla masonów, świadczy wypowiedź cytowanego już Jeana Monneta: Gdybyśmy wiedzieli (jak wielką rolę ma w procesie integracji kultura) zaczynalibyśmy zjednoczenie od stworzenia Europy laickiej. Zasada zaś piąta głosi, że masoneria ma w swej tradycji ideę europejską jako cząstkę idei uniwersalizmu. Wobec tego uznaje konieczność utworzenia Europy masońskiej, która przyczyniłaby się do zbudowania Europy kulturalnej, społecznej i politycznej, przy wzajemnym respektowaniu ich identyczności. Mamy zatem jeszcze jedno wcielenie Europy: masońskie.
Z przedstawionego powyżej w skrótowym zarysie obrazu stosowanej przez wolnomularstwo w kolejnych trzech stuleciach metody integrowania Europy i świata wynikają dwa wnioski.

Po pierwsze, dzisiejsza Unia Europejska jest tworem masońskim, zaprogramowanym zgodnie z filozofią i zasadami politycznymi wolnomularstwa i zbudowanym według jego planów. Z konieczności do współdziałania zostali dopuszczeni lub zaangażowani również nie-masoni. Nie wszyscy byli pozbawieni świadomości, z kim podejmują współpracę, jak np. niektórzy chadecy w czołowych demokracjach europejskich. Dzieło kosztowało wiele wysiłku, cierpliwości, determinacji, zbrodni i ofiar. I nic nie wskazuje na to, że masoni są skłonni do choćby koniunkturalnego rozluźnienia kontroli nad nim. Wręcz przeciwnie, zmierzają do jej zacieśnienia z uwagi na liczne sygnały o zagrożeniu demokracji i laickości ze strony Frontu Narodowego we Francji, biskupów europejskich czy nawet Watykanu. Nie są niezwyciężalni, ale dziś są silni.

Po drugie, pojawiająca się jeszcze ciągle w poglądach pewnych kręgów kościelnych i ugrupowań politycznych w Polsce nadzieja, że wejście naszego kraju do Unii może zaowocować przeobrażeniem jej z masońskiej w chrześcijańską lub co najmniej chrześcijaństwu życzliwą - nie ma żadnych podstaw. Jest po prostu złudzeniem towarzyszącym być może dobrotliwości, ale na pewno naiwności. Jedyną rozsądną postawą wobec członkostwa Polski w UE jest postawa kilkakrotnie już prezentowana na łamach “Nowe Przeglądu Wszechpolskiego", a ostatnio bodaj przez p. Jerzego Wieluńskiego, - kategorycznego “nie". Wyklucza ona jakikolwiek kompromis, nie dopuszcza żadnych “ale", “jednak", “pod warunkiem", gdyż konsekwencje jego mogą być dla Polski nieodwołalne i zgubne, a partner nie jest wiarygodny. Zjednoczenie Europy może być chrześcijańskie, ale wpierw Europa musi być chrześcijańska.

U źródeł wolnomularskiego wariantu zjednoczenia Europy
Jerzy Chodorowski
Fragmenty książki "Kto kogo prowadzi?"
Wydawnictwo WERS
skr. poczt. 59
60-962 Poznań 22
email: wolna-polska@wp.pl

środa, 21 lipca 2010

MASONERIA W ZARYSIE


Czym jest masoneria i jaka jest jej faktyczna rola w najnowszej historii świata? Czy „sekretni bracia” są wszechpotężnymi manipulatorami, z ukrycia pociągającymi za sznurki, czy jedynie gromadą dziwaków przebierających się we własnym gronie w damskie fartuszki? Władcy świata czy mitomani?
Takie pytanie pojawiają się standardowo, przy próbie poruszenie tematu masonerii, ale żeby próbować na nie odpowiedzieć, wypada zacząć od tego, czym masoneria nie jest.

Czym jest, a czym nie jest masoneria?
W internecie aż się roi od artykułów o Iluminatach, ich pochodzeniu i wpływie na świat. Stopień absurdalności tych doniesień jest tak wielki, że nasuwa podejrzenie, iż celem tych publikacji nie jest wyjaśnienie prawdy o masonerii, ale wręcz jej zaciemnienie. Nikt przy zdrowych zmysłach, po przeczytaniu o genealogii sięgającej niemal początków świata, nie potraktuje już więcej tematu poważnie. Podobnie ma się rzecz z umieszczaniem źródeł wolnomularstwa na mitycznej Atlantydzie, czy też w zakonie Templariuszy. Wszystkie te barwne mity stwarzają otoczkę tajemnicy, która budzić może podświadomą sympatię do "braci fartuszkowych", ewentualnie dyskredytować tematykę i o to najwyraźniej chodzi. W ten sposób można odwrócić zainteresowanie od tego, co ważne – a ważne, biorąc pod uwagę cele, jakie sobie masoneria stawia, są działania aktualne i przyszłe. Najważniejsza jest zaś władza.

Za datę powstania nowoczesnej masonerii uznaje się rok 1717. Ale to data oficjalnego pojawienia się masonerii na scenie. Poprzedziło ją zaś półwiecze walki z katolickimi władcami kraju, zakończone tzw. "chwalebną rewolucją" i zwycięstwem księcia Wilhelma Orańskiego, co doprowadziło do przyjęcia sławetnej "Bill of Rights", według której władca, przed wstąpieniem na tron, miał potępić katolicki dogmat o transsubstancjacji, królem nie mógł zostać katolik, ani też osoba wstępująca w związek małżeński z przedstawicielem tego wyznania. Od momentu wydania tego dokumentu faktyczna władza w państwie należy zatem do parlamentu. Władza królewska poddana została bowiem kontroli, co uczyniło Anglię pierwszą na świecie monarchią parlamentarną. W ten sposób po stłamszeniu zarówno wiary katolickiej, jak i rzeczywistej władzy i autorytetu królewskiego, Anglia stała się podatną glebą na ujawnienie się Antykościoła, co nastąpiło w 1717 roku.

Rozpoczął się zatem wiek rewolucji i przemian społecznych, w którym masoneria brała czynny udział.
Od 1737 na czele regularnej masonerii angielskiej stoją książęta krwi, począwszy od obranego wówczas wielkim mistrzem Fryderyka, księcia Walii (następcy tronu), a kończąc na Edwardzie aktualnym księciu Kentu, który godność zwierzchnika Zjednoczonej Loży Anglii, sprawuje od 1967. Z kolei patronat nad powstającymi ostatnio lożami kobiecymi objęła sama królowa Elżbieta II.
Po roku 1813, brytyjska masoneria objęła przewodnictwo masonerii światowej. W swych działaniach posługiwała się nierzadko dyplomacją i tak np. lord Palmerston był jednocześnie szefem rządu i wielkim mistrzem. Za jego rządów Anglia zadeklarowała, że obejmuje swym patronatem wszelki ruch demokratyczny, czyli innymi słowy wymierzone w monarchie, rewolucje. Ta polityka kreowania rewolucji dawała o sobie znać przez cały wiek XIX w Brazylii, Portugalii, Holandii, Belgii, Rosji, Polsce, Szwajcarii, Włoszech, Sardynii i na Węgrzech. Wkrótce miała zacząć przynosić konkretne rezultaty w Meksyku i Hiszpanii.

Wcześniej jednak wolnomularze doprowadzili do upadku pierwszą monarchię a przy okazji bastion katolicyzmu na Zachodzie Europy - Francję. Bezpośrednią przyczyną wybuchu rewolucji w 1789 była konspiracyjna praca księcia Orleańskiego (na początku rewolucji zmienił imię na Filip Egalite), który był jednocześnie kierownikiem i zwierzchnikiem francuskich masonów. W wyniku piekła, które rozpętano wówczas, ludzkość po raz pierwszy ujrzała ludobójstwo i eksterminację na masową skalę. Liczba ofiar tych "narodzin demokracji" sięgnęła 2 milionów, z czego 200 tys. straciło głowę na gilotynie, 400 tys. wymordowano w rzezi Wandei, zaś reszta to ofiary eksportu rewolucji do sąsiednich państw.
Od tego czasu loże masońskie kilku obrządków zdominowały Francję i jej kulturę, doprowadzając w efekcie do wyludnienia kościołów, zastępując je meczetami pełnymi muzułmanów, przed którymi otwarto wrota Europy.

Te same procesy rozgrywały się w każdym zakątku świata, gdzie dochodziło do obalania starego ładu, buntu przeciw monarchiom i Kościołowi. Przywódcami Amerykańskiej Rewolucji byli masoni Samuel Adams i John Hancock, członkowie „Merchants’ Lodge” w Quebeku i „St. Andrews’ Lodge” w Bostonie. Współpracował z nimi także Paul Revere, wielki mistrz Wielkiej Loży Massachusetts. Benjamin Franklin, członek „St. Johns’ Lodge” w Pensylwanii, a później Wielki Mistrz Prowincjalny, powrócił z Anglii i został członkiem drugiego kongresu trzynastu kolonii, a następnie komitetu, który opracował Deklarację Niepodległości. Kolejnym uczestnikiem ówczesnych wydarzeń został mason George Washington, któremu powierzono dowodzenie amerykańskimi wojskami.
We Włoszech na czele rewolty stanął mason Mazzini. Artykuł w ówczesnej prasie masońskiej "La Rivista della Masoneria Italiana" głosił: "Rewolucja dotarła do Rzymu, aby walczyć z papieżem twarzą w twarz, aby dać masonerii gigantyczne rozmiary także w Rzymie, stolicy świata. Tutaj ona zaatakuje religię bez litości".

Jak zatem działa masoneria?
Nie ma jednej centralnej organizacji, są setki, tysiące lóż, które wcale nie muszą z sobą współpracować, a czasem mogą się wręcz zwalczać. Tak to wygląda przynajmniej na niższych stopniach wtajemniczenia. Wtajemniczenie masońskie składa się bowiem z 33 stopni i może być tak, że ktoś będący masonem 18 stopnia niewiele więcej wie o celach i metodach działania swej loży niż każdy inny przeciętny człowiek. Wraz z awansem na kolejne stopnie przed masonem otwiera się coraz większa wiedza, coraz większe możliwości, ale też coraz większe uzależnienie i niemoc wystąpienia z organizacji.
Mechanizm awansu jest prosty. Masoneria wynosi na piedestał osoby, które chce i strąca, kiedy one zapragną działać na własną rękę, czego bardzo dotkliwie doświadczył na sobie Napoleon.
Kiedy ktoś znaczący zostaje masonem wysokiego stopnia (Masoneria Biała), promuje na stanowiska w państwie swych braci, którzy wraz z rozwojem kariery politycznej i uzyskiwaniem coraz większych koneksji, awansują też w strukturach loży, by z kolei móc powoływać kolejnych masonów na kolejne stanowiska w państwie.

Potęga masonerii leży w licznych organizacjach tajnych i jawnych, które powstały dzięki niej i są przez nią kontrolowane i na które wolnomularstwo ma wyraźny i bezpośredni wpływ. Jako przykład można przytoczyć sytuację z Francji, kiedy na początku XX wieku, kongres lóż zalecił masonom wstępowanie do Związku Nauczycielskiego, który jak wówczas pisano "...grupując wychowawców szerokich mas ludności, może nam oddać wielkie usługi". Jak dalece ten plan udało sie zrealizować, może świadczyć fakt, że w 1926 na 120 tysięcy nauczycieli szkół powszechnych we Francji, 100 tysięcy było członkami organizacji socjalistycznych czy komunistycznych. To ci wychowawcy uformowali pokolenia budowniczych dzisiejszej V Republiki. Tak właśnie działa masoneria.

Jakie są cele masonerii?
Pytając o cele masonerii, należy pamiętać o ich podwójnym charakterze. Inne są cele oficjalne, podawane do publicznej wiadomości, a inne cele ukryte, poznawane stopniowo, po odpowiednio wysokim wtajemniczeniu.
Kierunek dążeniom masonerii wyznacza przede wszystkim walka z religią chrześcijańską, a Kościołem katolickim w szczególności. W krajach protestanckich, masoneria przyjmuje charakter nacjonalistyczny i imperialistyczny. Podtrzymuje dobre stosunki z tamtejszymi kościołami, dzięki czemu od XVIII stulecia wydajnie przyczyniła sie do wzrostu znaczenia tych państw. Proces "odkatolizowania" świata prowadzony tam jest poprzez popieranie establishmentu protestanckiego.
Instrukcja Wysokiej Wenty (tajne stowarzyszenie włoskie, które przejęło sukcesje Iluminizmu w kierowaniu pracami sekretnych stowarzyszeń) z 1819 stwierdza wprost: "Nasz ostateczny cel jest ten sam, co Woltera oraz Rewolucji Francuskiej; unicestwienie raz na zawsze katolicyzmu, a nawet samej idei chrześcijańskiej, która stanąwszy na ruinach Rzymu, stała się później jego przedłużeniem".
"Naszym celem - mówił w 1880 r. wielki mistrz loży włoskiej w Genui - jest zatkniecie sztandaru na wszystkich kościołach i na Watykanie. Przyjdzie czas, gdy Chrystus, Pan Niebios, kłaniać się będzie Panu naszemu, Panu ziemi!"
Inny mason, Delpech, w przemówieniu z 1903 mówił podobnie: "Dwadzieścia wieków triumfował Galilejczyk z Nazaretu. Teraz wybiła już dla niego godzina śmierci... Oszukaństwo Galilejczyka już dosyć się napanowało. Kościół rzymski zbudowany na baśniach Galilejczyka, szybkim krokiem zmierza ku ruinie, odkąd my bracia masoni, pracować zaczęliśmy".
Z kolei biuletyn wolnomularzy "Freethinker" tłumaczył antykatolicyzm masonerii w sposób następujący: "Kościół katolicki jest jedynym Kościołem, którym musimy się zajmować. Jest on najlepiej zorganizowany i najkonsekwentniejszy i dlatego najgorszy ze wszystkich".
Określenie Antykościół, jakim zaczęto obdarzać masonerię, nie jest wytworem publicystów katolickich, ale zwrotem, którym sama masoneria się określiła, czyniąc z siebie główną rywalkę Kościoła.

Jeszcze w 1922 w czasie zjazdu wielkich lóż "Wielkiego Wschodu" w Genewie, ustalono długofalowy program walki z Kościołem, obowiązujący wszystkie loże.
- popieranie ruchu sekciarskiego
- popieranie organizacji wolnomyślicielskich
- popieranie organizacji teozoficznych
- zwalczanie szkoły religijnej
- dążenie do rozdziału Kościoła od Państwa
- wprowadzenie ślubów i rozwodów cywilnych
Jak widać wszystkie te punkty zostały osiągnięte już dawno temu, dziś jesteśmy świadkami kolejnych kroków, których autorstwa i inspiracji możemy się tylko domyślać, jako że od zakończenia II wojny światowej masoneria przestała tak ochoczo informować o swych poczynaniach, starając się raczej przekonać społeczeństwo, że nie istnieje, a jeśli już jakieś loże działają, to głównie na polu filantropijnym i filozoficznym. Gdybyśmy chcieli dziś sporządzić podobną listę, w oparciu o to, co obserwujemy, to wśród priorytetów realizowanych obecnie znalazłyby się zapewne:
- rozbicie instytucji rodziny
- promocja swobody seksualnej w każdej formie
- opanowanie środków masowego przekazu
- opanowanie ośrodków uniwersyteckich
- propagowanie równości i tolerancji

Niestety do sukcesów masonerii w walce z Kościołem katolickim trzeba także zaliczyć wprowadzenie w jego struktury sporej ilości swych członków. Według wielu nieoficjalnych źródeł masonami mogą być niektórzy biskupi, czy nawet kardynałowie, co potwierdził w 1976 papież Paweł VI mówiąc w kazaniu o "dymie piekielnym, który przedostał się do samego Kościoła Świętego".

Co jest powodem nienawiści do Kościoła?
Dla przeważającej większości masonów niższych stopniem, walka z Kościołem, czy samą religią jest tożsama z walką o postęp i tolerancję. Częstokroć sami masoni są osobami wierzącymi, choć oczywiście obiekt kultu jest różny, najczęściej jednak mówi się wśród nich o "Wielkim Architekcie", nienazwanym bogu, łączącym w synkretyczny sposób cechy różnych bóstw. Jednak im wyżej w hierarchii, tym więcej prawdy odsłaniane jest przed "braćmi", a na najwyższych stopniach wtajemniczenia, wiadomo już, kim jest ten "bóg" - to Lucyfer, "Niosący światło", a jednocześnie najwyższy i kierowniczy organ całej masonerii. Źródeł wiedzy o tym nie ma zbyt wiele, jak już pisałem rzadko kiedy dochodzi do sytuacji, gdy z masonerii odchodzi, ktoś posiadający pełnię poznania. Ale jednak takie sytuacje się zdarzają, przykładem niech będzie nawrócony członek Wielkiego Wschodu, Maurice Caillet, autor książki "Byłem masonem. Z mroku loży do światła Chrystusa".

Wstępując do obediencji francuskiej Wielkiego Wschodu, Caillet nie zetknął się na początku z jakimś wyraźnym ateizmem. Problemy metafizyczne były pozostawione prywatnym poglądom członków, nie zastanawiano się, skąd pochodzi człowiek, a po śmierci przewidywano dla niego pobyt w jakimś bliżej nieokreślonym "wiecznym Wschodzie".
Wkrótce pokonał różne szczeble wewnętrznej hierarchii: został mistrzem jednej z lóż, delegatem do Konwentu (rodzaj parlamentu masońskiego), dopuszczono go do 18. stopnia wtajemniczenia (jest ich wszystkich 33) i do Fraterni Wyższych Funkcyjnych. Wspominając ten okres już po swoim nawróceniu, Caillet winszuje sobie, że nie dał się wciągnąć w żadne struktury polityczne i finansowe, przez które masoneria realizuje swoje dążenia do zawładnięcia centrami decyzyjnymi polityki i ekonomii światowej.
Caillet, kiedy się nawrócił, podczas wizyty w Lourdes, był tylko na 18 stopniu wtajemniczenie, daleko mu zatem było do pełnej wiedzy o "bogu masonów", jednak przejście 18 stopnia było wystarczające do stwierdzenia, że od tego momentu zaczyna się odchodzenie od deklarowanych wartości w stronę okultyzmu i magii. Zafascynowany jeszcze tymi doświadczeniami z pogranicza nauki i magii, zaczął jednakże zauważać pewne nieprzewidziane skutki uboczne. Gdy przy pomocy wahadełka starał się wykrywać rzeczy niewiadome np. miejsce pobytu jakiejś osoby - a zajęcia takie uprawiał często i z zapałem - jego żona, przebywająca nawet w osobnym pokoju, doznawała jakichś nieokreślonych cierpień fizycznych. Potem się dowiedział, że żony "uzdrowicieli" i różnych radiestetów-wróżbiarzy często zapadają na zdrowiu, najczęściej na raka.
W wywiadach, jakich po swym nawróceniu udzielał mówił: "Moim zdaniem, masoneria jest narzędziem szatana. Dlatego, że jej cel jest jednoznaczny: zniszczenie Kościoła rzymskokatolickiego. Moja nominacja na Kawalera Różowego Krzyża odbyła się w Wielki Czwartek, w czasie urządzonej przez masonów ostatniej wieczerzy. Moi koledzy, którzy doszli do najwyższego, 33. stopnia inicjacji, opowiadali mi, że podczas niej depcze się w piachu tiarę papieską."

Zdaję sobie sprawę, że ten krótki rys nie oddaje nawet ułamka prawdy o masonerii, nie wynika to jednak tylko z mej chęci ogólnego przybliżenia charakteru organizacji, ani też z niewielkiej ilości dokumentów, jaką dysponuję ale także z dwóch innych czynników. Po pierwsze hermetyczność masonerii bardziej przyczynia się do powstawania spekulacji na jej temat, niż rzetelnej wiedzy, po drugie pominąłem wiele aspektów, które choć krążą w internecie (plany wojen światowych Pike'a) nie są dostatecznie udokumentowane i nie wiadomo, czy nie są mistyfikacją.
Można by wiele jeszcze napisać o satanistycznych poglądach Karola Marksa, o Crowleyu i jego wpływie na masoński okultyzm, ale także o takich historycznych bataliach z masonerią jak wojna domowa w Hiszpanii, czy meksykańskie rewolucje. Tematy to jednak na grubą książkę, a nie skompresowany do granic, zarys problemu.

Żeby jednak wynagrodzić te braki czytelnikom, poruszę na koniec zagadnienie, rzadko podnoszone w poważnych, naukowych rozprawach a z pewnością na tyle ciekawe, by mu parę zdań poświecić.
Mianowicie - masoneria w katolickich objawieniach i wizjach. Wielu świętych z masonerią aktywnie walczyło (choćby Maksymilian Kolbe), wielu doznawało także wizji tej organizacji i jej walki z Kościołem. Najbardziej znaną z nich jest wizja bł.Anny Katarzyny Emmerich, tej samej, której wizje męki Chrystusa, zadziwiły swą dokładnością i precyzją historyczną, badaczy; stały się także inspiracją dla "Pasji" w reżyserii Mela Gibsona.

Wizje dotyczące masonerii
"Zobaczyłam Kościół św. Piotra i ogromną ilość ludzi pracującą by go zburzyć. Ujrzałam też innych naprawiających go. Linia podziału pomiędzy wykonującymi tę dwojaką pracę ciągnęła się przez cały świat. Dziwiła mnie równoczesność tego, co się dokonywało. Burzyciele odrywali wielkie kawały (budowli). Byli to w szczególności zwolennicy sekt w wielkiej liczbie, a z nimi – odstępcy. Ludzie ci, wykonując swą niszczycielską pracę, wydawali się postępować według pewnych wskazań i jakiejś zasady. Nosili białe fartuchy, obszyte niebieską wstążką i przyozdobione kieszeniami z kielniami przyczepionymi do pasa. Mieli szaty wszelkiego rodzaju. Byli pomiędzy nimi ludzie dostojni, wielcy i potężni w mundurach i z krzyżami, którzy jednak nie przykładali sami ręki do dzieła, lecz kielnią oznaczali na murach miejsca, które trzeba było zniszczyć. Z przerażeniem ujrzałam wśród nich także katolickich kapłanów. Zburzono już całą wewnętrzną część Kościoła. Stało tam jeszcze tylko prezbiterium z Najświętszym Sakramentem. (A. II. 202-203)".

Kościół św. Piotra był zniszczony, z wyjątkiem prezbiterium i głównego ołtarza. (A. III. 118) Widziałam znowu atakujących i burzących Kościół św. Piotra. Zobaczyłam, że na końcu Maryja rozciągnęła płaszcz nad Kościołem i nieprzyjaciele Boga zostali przepędzeni. (A. II.414)
Znowu miałam wizję tajnej sekty podkopującej ze wszystkich stron Kościół św. Piotra. Pracowali oni przy pomocy różnego rodzaju narzędzi i biegali to tu, to tam, unosząc ze sobą kamienie, które z niego oderwali. Musieli jedynie pozostawić ołtarz. Nie mogli go wynieść. Zobaczyłam, jak sprofanowano i skradziono obraz Maryi. (A. III. 556) Poskarżyłam się Papieżowi. Pytałam go, jak może tolerować, że jest tylu kapłanów wśród burzących. Widziałam przy tej okazji, dlaczego Kościół został wzniesiony w Rzymie. To dlatego, że tam jest centrum świata i że wszystkie narody są z nim na różne sposoby związane.

Zobaczyłam też, że Rzym stoi jak wyspa, jak skała pośrodku morza, gdy wszystko wokół niego obraca się w ruinę. Gdy patrzyłam na burzących, zachwycała mnie ich wielka zręczność. Posiadali wszelkie rodzaje maszyn, wszystko dokonywało się według pewnego planu. Nic nie waliło się samo. Nie robili hałasu. Na wszystko zwracali uwagę, uciekali się do wszelkich rodzajów podstępów i kamienie wydawały się często znikać w ich rękach. Niektórzy z nich ponownie budowali; niszczyli to, co było święte i wielkie, a to, co budowali było próżne, puste i powierzchowne. Np. wynosili kamienie z ołtarza i budowali z nich schody wejściowe. (A. III. 556)"

"Widziałam wielką liczbę kapłanów dotkniętych ekskomuniką, którzy wydawali się tym nie przejmować, a nawet o tym nie wiedzieli. A jednak byli ekskomunikowali od chwili, gdy wzięli udział w pewnych przedsięwzięciach, gdy weszli do pewnych stowarzyszeń i przejmowali opinie, na których ciążyła klątwa. Widziałam tych ludzi w takiej mgle, że byli jakby oddzieleni murem. Widać z tego jak bardzo Bóg liczy się z dekretami, postanowieniami i zakazami głowy Kościoła i podtrzymuje je, choć ludzie się nimi nie przejmują, przeciwstawiają się im lub wyśmiewają. (A. III. 148) Widziałam, jak smutne były konsekwencje przeciwstawiania się Kościołowi. Ujrzałam, jak ono rosło, a w końcu heretycy wszelkiego rodzaju przybyli do miasta (Rzym). (A. III. 102)"

Wizję niszczycielskich działań masonerii i końcowego triumfu Kościoła, przeżył także znany we Włoszech w XIX wieku, ksiądz i wychowawca młodzieży, ks.Jan Bosko. 30 maja 1862 r. ks. Bosko opowiedział następujący sen. Dotyczy on walki Kościoła z jego wrogami, cierpień Papieża i jego końcowego triumfu dzięki nabożeństwu do Najświętszego Sakramentu i Maryi Wspomożycielki Wiernych.

„Chcę opowiedzieć wam sen. To prawda, że ten, który śni, nie rozumuje. A ja, który gotów byłbym przyznać się wobec was do swoich grzechów, gdyby nie obawa, że wszyscy pouciekacie, a dom na mnie się zawali, chcę się wam zwierzyć z tego widzenia dla waszej większej korzyści duchowej. Sen ten miałem kilka dni temu.
Wyobraźcie sobie, że znaleźliście się ze mną na brzegu morza, lub jeszcze lepiej na odosobnionej samotnej skale. Jedyny ląd, przez was dostrzegalny, to ten pod waszymi stopami. Cała przestrzeń wodna usiana niezliczoną liczbą okrętów stojących w szyku bojowym. Ich dzioby miały zakończenia ostre jak włócznia, zdolne w razie ataku przebić na wylot i kompletnie zniszczyć statki wroga. Okręty te były wyposażone w armaty. Na pokładach znajdowało się mnóstwo karabinów, materiałów wybuchowych i innej broni różnego rodzaju, a także książki. Okręty te atakowały inne statki o wiele większe i wyższe niż one same. Próbowały one zniszczyć nieprzyjaciela, podpalić lub w jakikolwiek sposób go osłabić.

Eskortę majestatycznego i w pełni wyposażonego okrętu Papieskiego stanowiły mniejsze statki, które za pomocą sygnałów otrzymywały rozkazy z niego i wykonywały manewry, broniąc się przed naporem nieprzyjacielskiej floty.
Na środku bezbrzeżnego oceanu wyrastały nagle dwie kolumny w bliskiej odległości od siebie. Na wierzchołku jednej z nich widniał posąg Niepokalanej Dziewicy. U jej stóp jaśniał transparent z napisem: Auxilium Christianorum — Wspomożenie Wiernych. Na drugiej kolumnie większej i wyższej pojawiła się ogromnych rozmiarów monstrancja z Najświętszą Hostią. Poniżej można było czytać proporcjonalny do tej kolumny napis: Salus credentium — Zbawienie wierzących.

Najwyższym dowódcą tego dużego okrętu był Ojciec św., Namiestnik Jezusa Chrystusa na ziemi, widząc wściekły atak wrogów i niebezpieczeństwo stąd płynące dla swoich wiernych, postanowił zebrać kolo siebie kapitanów mniejszych okrętów celem podjęcia decyzji. Wszyscy kapitanowie znaleźli się na pokładzie papieskiego okrętu, skupieni wokół osoby Papieża. Zaledwie się rozpoczęło spotkanie, a tu zerwał się gwałtowny sztorm, więc dowódcy szybko przemieścili się na swoje statki, by nimi dowodzić z bliska. Nastał okres krótkiego spokoju. Papież po raz drugi zgromadził kapitanów na flagowym okręcie, kontynuującym swój kurs. Znowu burza na morzu rozpętała się na nowo. Papież stanął przy sterze i ze wszystkich sił próbuje utrzymać posuwanie się statku w kierunku owych dwóch kolumn, z których wierzchołka zwisały kotwice i duże haki umocowane na stalowych łańcuchach.

Wszystkie okręty nieprzyjaciela rozpoczęły atak. Próbowały na każdy możliwy sposób przyhamować i zatopić statek Papieża: jedne czyniły to przy pomocy pism i książek lub innych materiałów zapalnych, których mieli pełno do dyspozycji, inni uruchomili strzelby, karabiny i moździerze. Bitwa rozszalała się na dobre. Dzioby nieprzyjacielskich statków uderzały gwałtownie w burty przeciwników, lecz ich wściekłe zapędy nie przynosiły skutków. Marnowali tylko czas i amunicję. Wielki okręt Papieża płynął bezpiecznie i spokojnie. Z upływem czasu bardzo silne i zmasowane ataki wrogów spowodowały duże i głębokie wyrwy w jego bokach. Lecz delikatny wiatr, płynący od dwóch kolumn, natychmiast te szkody usunął.

W międzyczasie armaty atakujących rozpadają się z hukiem, karabiny i inna broń milkną, a dzioby okrętów łamią się w kawałki. Potężne cielska statków osuwają się w rozszalałą toń i giną. Nieprzyjaciel nieprzytomny z wściekłości walczy wręcz pięściami, bluźni i przeklina.
Nagle Papież pada ciężko ranny. Jego podwładni biegną mu na pomoc i podnoszą go. Papież po raz drugi doznaje poważnego zranienia, osuwa się z nóg i umiera. Krzyk zwycięstwa i radości wstrząsa szeregami nieprzyjaciół. Z ich okrętów płyną w przestrzeń ohydne szyderstwa.

Bezpośrednio po śmierci Ojca św. nowy Papież zajmuje jego miejsce przy sterze łodzi Kościoła. Dowódcy poszczególnych okrętów zebrali się błyskawicznie i tak szybko obrali nowego Papieża, że wiadomość o śmierci Zmarłego zbiegła się z wieścią o wyborze jego następcy. Przeciwnicy zaczynają tracić odwagę. Nowy Papież po rozgromieniu wroga i przezwyciężeniu wszystkich przeszkód wprowadza swój okręt między dwie kolumny i zatrzymuje go między nimi. Cumuje statek z jednej strony przy kolumnie z Najświętszym Sakramentem a z drugiej z Najśw. Niepokalanie Poczętą Dziewicą Wspomożycielką.

Następuje nieprawdopodobny chaos i wstrząs. Wszystkie okręty, które dotychczas walczyły przeciw Papieżowi, uciekają w bezładzie i popłochu. Wpadają na siebie i rozbijając się na kawałki, wzajemnie się topią. Kilka mniejszych statków towarzyszących okrętowi papieskiemu i walczących po jego stronie, wzięły zdecydowany kurs w kierunku dwóch kolumn. W czasie bitwy wiele statków, wycofawszy się z obawy przed niebezpieczeństwem, ostrożnie obserwowało z daleka rozwój wypadków. Wraki rozbitych okrętów nieprzyjacielskich zginęły w odmętach oceanu. Statki, trzymające się dotąd na uboczu, szybko popłynęły ku owej bramie z dwóch kolumn, a dotarłszy tam, zakotwiczyły się przy nich. Pozostały tam bezpieczne razem z głównym okrętem papieskim. Na morzu zapanował wielki spokój.