W dniach 17-19 czerwca w Liechtensteinie odbyło się referendum w sprawie wprowadzenia związków partnerskich osób tej samej płci. Za opowiedziało się 9 tysięcy 239 głosujących (68,8 proc.), a przeciw było 4 tysiące 199 obywateli kraju (31,2 proc.). Nowe prawo wejdzie w życie 1 września.
Pary gejowskie i lesbijskie będą teraz miały takie same prawa jak małżeństwa w sprawach fiskalnych, w prawie do ubezpieczenia społecznego oraz dziedziczenia po zmarłym partnerze. Związki jednopłciowe nie będą mogły adoptować dzieci ani korzystać z medycznych usług reprodukcyjnych.
Za legalizacją związków partnerskich opowiedział się rząd oraz wszystkie trzy partie zasiadające w parlamencie – prawicowe Unia Patriotyczna (Vaterländische Union) i Postępowa Partia Obywateli Liechtensteinu (Fortschrittliche Bürgerpartei in Liechtenstein) oraz lewicowa Wolna Lista (Freie Liste). Przeciw było grupa Vox Populi i rzymskokatolicka archidiecezja Vaduz.
Opracowanie: Szymon Martys
Źródło: Lewica
“Władza absolutna państwa będzie funkcją absolutnej swobody każdej jednostkowej woli.” - Comte de Fenix
poniedziałek, 20 czerwca 2011
niedziela, 19 czerwca 2011
SYRIA: atak przy granicy z Turcją
Oddziały syryjskiej armii wspierane przez czołgi zajęły w sobotę wieś koło tureckiej granicy. To najnowsza z nasilonych operacji wojsk na północnym zachodzie Syrii, gdzie dochodzi do starć z ludnością i dezerterami.
Lokalne Komitety Koordynacyjne, które dokumentują antyrządowe protesty, podały, że wojsko wspierane przez sześć czołgów i kilka pojazdów opancerzonych wjechało z rana do Bdamy, położonej 20 km od granicy z Turcją.
Brytyjskie MSZ wezwało brytyjskich obywateli do natychmiastowego opuszczenia Syrii lotami komercyjnymi, ostrzegając, że ambasada brytyjska w Damaszku może nie być w stanie zorganizować ewakuacji, jeśli sytuacja się pogorszy. Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Portugalia wspierają projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiającej Syrię.
Lokalne Komitety Koordynacyjne, które dokumentują antyrządowe protesty, podały, że wojsko wspierane przez sześć czołgów i kilka pojazdów opancerzonych wjechało z rana do Bdamy, położonej 20 km od granicy z Turcją.
Brytyjskie MSZ wezwało brytyjskich obywateli do natychmiastowego opuszczenia Syrii lotami komercyjnymi, ostrzegając, że ambasada brytyjska w Damaszku może nie być w stanie zorganizować ewakuacji, jeśli sytuacja się pogorszy. Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Portugalia wspierają projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiającej Syrię.
Do ataku na Bdamę doszło w dzień po zajęciu przez wojsko miasta Maaret an-Numan, położonego przy drodze łączącej Damaszek z największym syryjskim miastem Aleppo. Bdama leży około 40 km bardziej na zachód. W sobotę Lokalne Komitety Koordynacyjne podały też, że liczba ofiar piątkowych protestów wzrosła do 19. Bdama leży obok Dżisr asz-Szugur (Dżisr al-Szugur), 20 km od granicy.
W Dżisr asz-Szugur według władz dwa tygodnie temu uzbrojeni rebelianci zabili 120 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Niektórzy opozycjoniści twierdzą, że z siłami rządowymi walczyli dezerterujący żołnierze oraz miejscowa ludność. Dżisr asz-Szugur armia opanowała w zeszłą niedzielę. Walki w tym rejonie spowodowały masowy ruch ludności w stronę granicy; w obozach w Turcji schronienie znalazło około 10 tys. uchodźców.
Rami Abdul Rahman z Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka powiedział, że zajęcie Bdamy dotknie około 2000 syryjskich uchodźców po tureckiej stronie granicy. Zaopatrywali się oni w chleb z piekarni w Bdamie. Według syryjskich ugrupowań obrony praw człowieka, w trakcie trwających już trzy miesiące niepokojów zabito 1300 cywilów. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka twierdzi, że zabito także ponad 300 żołnierzy i policjantów.
zew, PAP
W Dżisr asz-Szugur według władz dwa tygodnie temu uzbrojeni rebelianci zabili 120 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Niektórzy opozycjoniści twierdzą, że z siłami rządowymi walczyli dezerterujący żołnierze oraz miejscowa ludność. Dżisr asz-Szugur armia opanowała w zeszłą niedzielę. Walki w tym rejonie spowodowały masowy ruch ludności w stronę granicy; w obozach w Turcji schronienie znalazło około 10 tys. uchodźców.
Rami Abdul Rahman z Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka powiedział, że zajęcie Bdamy dotknie około 2000 syryjskich uchodźców po tureckiej stronie granicy. Zaopatrywali się oni w chleb z piekarni w Bdamie. Według syryjskich ugrupowań obrony praw człowieka, w trakcie trwających już trzy miesiące niepokojów zabito 1300 cywilów. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka twierdzi, że zabito także ponad 300 żołnierzy i policjantów.
zew, PAP
sobota, 18 czerwca 2011
Chemtrails: Czy jesteśmy zatruwani z powietrza?
Smugi chemiczne (chemtrails) często możemy zobaczyć nad naszym miastem w słoneczne dni. Nielegalnie rozpylane z samolotów, rozszerzają się godzinami tworząc niezapowiedziane mleczno-szare zachmurzenie. Pełny skład aerozoli ani ich działanie nie są podawane do publicznej wiadomości. Są elementem programów modyfikacji pogody (SAG - stratospheric aerosol geoengineering), do wyszukania po słowach kluczowych Cloverleaf Project czy Hughes Welsbach. Nie są to zwykłe krótkie smugi kondensacyjne tworzące się z zamarzającej wody na wysokości powyżej 8 km i szybko zanikające.
Samoloty pasażerskie lub częściej nieoznakowane militarne typu KC-10/KC-135 operując na średnim pułapie poza korytarzami pasażerskimi, pokrywają dany obszar smugami, czasami przerywanymi lub po nawrotach tworzącymi regularną kratę. Działania takie od kilkunastu lat częste są nad obszarami zamieszkanymi wielu krajów, na naszym niebie zaczęły się po akcesji do NATO, należy mieć również na uwadze, że Polska w 2002 r. dołączyła do traktatu o uwspólnieniu przestrzeni powietrznej. Instalacja zraszaczy może być w skrzydłach, częściej aerozole wydostają się wraz ze spalinami, choć w paliwie lotniczym oficjalnie nie występują najczęstsze składniki chemtrails: nano-aluminium i tlenki siarki.
Problem smug poruszano w zagranicznych wiadomościach telewizyjnych oraz filmach dokumentalnych; podręczniki dla amerykańskich dzieci stwierdzają nawet, że samoloty mogą zawieszać w stratosferze drobiny odbijające promieniowanie słoneczne. Odpowiada to definicji geoinżynierii sformułowanej przez Radę Stosunków Zagranicznych (CFR). Publikacje wielu instytucji, w tym NASA, a także ustawy S.1807 i S.517 sankcjonują walkę z rzekomym efektem cieplarnianym metodami, których opisy dokładnie pokrywają się z opryskami na szeroką skalę obserwowanymi na niebie. Jednak obecnie klimat wykazuje tendencję ku ochłodzeniu, której maskowanie nagłośniono w czasie ostatniego szczytu kopenhaskiego po wycieku korespondencji. Globalne ocieplenie przypomina pretekst wykreowany w celu usprawiedliwienia opodatkowania przez rząd światowy emisji dwutlenku węgla, jak również usankcjonowania planu kontroli pogody. Od 70 lat istnieją technologie sterowania zjawiskami atmosferycznymi; bar z chemtrails ma bezpośredni związek z funkcjonowaniem systemów anten typu HAARP, o czym świadczy patent 4,686,605.
Interesującym jest, że władze i korporacyjne media zwykle zaprzeczają nie tylko bieżącym masowym opryskom, ale nawet istnieniu chemtrails, wszystkie smugi określając mianem kondensacyjnych. Nasuwa to podejrzenie, że ta agenda z wielomiliardowymi kontraktami niekoniecznie służy naszej ochronie. Doradca Białego Domu ds. nauki w zeszłorocznym wywiadzie dla Associated Press rozważał stosowanie radykalnej geoinżynierii pomimo poważnych skutków ubocznych, skażenia wód i gleb. Regułą jest, że gdy publicznie omawia się kontrowersyjne, łamiące konwencje rozwiązania, programy te są już w pełnej realizacji; szczególnie dotyczy to tych finansowanych z tzw. czarnego budżetu. Poza tym wojsko z reguły nie komentuje swoich bieżących działań, odtajnia tylko wybrane przeszłe operacje; np. artykuł w Guardian z 21 kwietnia 2002 r. przytacza raport Brytyjskiego Ministerstwa Obrony opisujący rozpylanie ton rakotwórczych związków kadmu oraz patogenów w testach na milionach nieświadomych obywateli podczas zimnej wojny; opryski lotnicze znane są także z Wietnamu oraz Zatoki Perskiej.
Na ostatniej konferencji Asilomar ograniczono uprawnienia reporterów, szok wywołała u nich informacja o 20 megatonach glinu rozpylanego rocznie w atmosferze. Prof. Robock przed Kongresem 5 listopada 2009 r. wypunktował 17 ogromnych zagrożeń środowiska jakie stwarza technologia SRM (sterowanie promieniowaniem słonecznym). Badania Harvardu dowodzą, że silnie rozdrobnione składniki chemtrails mogą przenikać przez płuca do krwi i są zagrożeniem dla zdrowia publicznego. Część badaczy postrzega aerozole jako masowy eksperyment genetyczny. Tysiące osób zgłasza dolegliwości bezpośrednio po opryskach, od rozstroju psychicznego, poprzez objawy grypopodobne, a kończąc na morgellons, nowej chorobie wiązanej z polimerami stwierdzanymi w niektórych smugach. Prawdopodobnym jest, że zakładane otępienie i wzrost śmiertelności w wyniku tych programów to realizacja eugenicznych założeń memorandum NSSM200, służąca kontroli populacji.
Niezależnie od rzeczywistych celów chemtrails, powinniśmy częściej patrzeć w niebo, promować temat w środkach przekazu, telefonować do audycji radiowych, żądać wyjaśnień od oficjeli. Dla Polski metody poboru próbek ze smug powinien opracować niezależny zespół naukowy. Dotychczas na świecie wystosowano wiele petycji, zawiązano koalicje jak Bonnefire, w Niemczech oskarżono władze o manipulowanie pogodą i retuszowanie smug ze zdjęć satelitarnych. Jako wolni obywatele mamy prawo do informacji, słońca i czystego nieba. Godną polecenia stroną dotyczącą problematyki chemtrails jest anglojęzyczna geoengineeringwatch.org.
Tekst: Krzysztof Tarnawski
USA: Inwazja lądowa w Libii w październiku
Infowars.com otrzymał niepokojące informacje od wojskowych stacjonujących w Fort Hood w Teksasie potwierdzające plany rozpoczęcia pełnej inwazji lądowej w Libii i rozmieszczenie wojsk do października. Przekazano również, że dodatkowe jednostki specjalne z 1st Calvary Division (dywizja pancerna) są kierowane do Libii w lipcu, a III Korpus (III Corps) ma dotrzeć pod koniec października lub początku listopada. Początkowe liczby szacowane są na 12 000 aktywnych sił i 15 000 wsparcia, w sumie prawie 30 000 żołnierzy.
Informacja ta została potwierdzona przez liczne telefony i e-maile od innych członków personelu wojskowego, niektóre wskazujące na duże rozmieszczenia wojsk już we wrześniu. Wśród tych źródeł jest brytyjski oficer SAS potwierdzający, że US Army Rangers są już w Libii. Informacje różnią się w szczegółach, ale ogólny kierunek zdarzeń jest jasny, że będziemy mieli tej jesieni pełną wojnę jeśli Kadafi nie będzie chciał oddać władzy.
Jeden z dzwoniących do Alex Jones Show nazywający siebie „specjalista H” pracujący przy kostnicy pod USCENTCOM powiedział, że są już pierwsze amerykańskie ofiary wewnątrz Libii. Potwierdził, że co najmniej 2 żołnierzy i 3 cywilów zginęło od ran postrzałowych.
Ekspert ds geopolityki dr Webster Tarpley powiedział w Alex Jones Show, że wojna w Libii jest planowana, a liczba jednoczesnych wojen prowadzonych przez USA osiągnęła obecnie 5 – w Iraku, Afganistanie, Pakistanie, Libii i Jemenie. Potencjał rozprzestrzeniania się konfliktów regionalnych może również wywołać III wojnę światową. Scenariusz, ten może się rozwijać ekspandując do takich krajów jak Syria, Liban, Iran i Arabia Saudyjska.
Ze swej strony prezydent Obama nie odpowiedział domagającemu się odpowiedzi Kongresowi. Bez akceptacji Kongresu Prezydent nie może kontynuować działań wojskowych trwających dłużej niż 60 dni, co jest określone w ramach uprawnień o działaniach wojennych (ang. war powers act.). Obama najpierw twierdził, że wojna skończy się za parę dni, a następnie nazwa ją „kinetyczną akcją”, a nie wojną. Ponadto, Obama uzasadnia zaangażowanie sił USA na mocy mandatu ONZ, pomijając opinie Kongresu na ten temat. Teraz, dzięki znacznej zbieżności w raportach, można stwierdzić jasny kierunek jaki obrał Obama wspierając szerszą wojnę i długoterminowe zaangażowanie w Libii.
Autor: Aaron Dykes
Zdjęcie: The U.S. Army
Źródło: FreeAmericaToday.pl
Zdjęcie: The U.S. Army
Źródło: FreeAmericaToday.pl
piątek, 17 czerwca 2011
CZECHY: Nie będzie centrum wczesnego ostrzegania przeciwrakietowego
Po spotkaniu z amerykańskim wiceministrem obrony Williamem Lynnem czeski minister obrony Alexandr Vondra oświadczył, że w Czechach nie powstanie centrum wczesnego ostrzegania przeciwrakietowego.
Jeszcze w lipcu mówiło się, że ośrodek do zbierania i analizowania informacji z satelitów stanie w Pradze do końca 2010 r. Miał on wykrywać rakiety, których celem byłoby terytorium państw Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego. Stany Zjednoczone zmieniły jednak swoje plany i chciały włączenia całego systemu do struktur NATO.
Vondra do niedawna był jednym z najgorętszych orędowników rozmieszczenia na terytorium Czech i Polski elementów tarczy antyrakietowej. W ubiegłym tygodniu w Brukseli plany budowy amerykańskiego centrum określił on jako nagrodę pocieszenia.
Opracowanie: Piotr Kuligowski
Źródło: Lewica
Źródło: Lewica
USA: Herbicyd Monsanto powoduje powikłania poporodowe
Kontrolerzy przemysłowi od lat wiedzieli, że Roundup – świetnie sprzedający się na całym świecie środek przeciw chwastom, produkowany przez amerykańską firmę Monsanto – powoduje powikłania poporodowe.
Raport „Roundup i powikłania poporodowe: Czy opinia publiczna była utrzymywana w niewiedzy?” przyznaje, że kontrolerzy wiedzieli od 1980 r., odkąd używany jest glysofat – środek na którym oparty jest Roundup – iż herbicyd Monsanto może powodować powikłania poporodowe na laboratoryjnych zwierzętach.
Mimo tych ostrzeżeń, i chociaż Komisja Europejska wiedziała że glysofat powoduje deformacje, od co najmniej 2002 r., wiadomość ta nie była znana opinii publicznej
Natomiast kontrolerzy zwodzili opinię publiczną na temat bezpieczeństwa glysofatu, nawiązując do raportu, i podobnie jak w ostatnich kilku latach, Niemieckie Federalne Biuro do spraw Ochrony Konsumentów i Bezpieczeństwa Żywności, niemiecka agenda rządowa zajmująca się glysofatem, poinformowało Komisję Europejską, że nie ma dowodów na to, że glysofat powoduje powikłania poporodowe.
Opublikowany przez Earth Open Source, organizację open source działającą w celu wywierania nacisku na polepszenie jakości produkowanej żywości, raport ukazał się miesiące po tym jak naukowcy odkryli, że genetycznie modyfikowane plony w połączeniu z Roundupem, zawierają patogen, który może powodować poronienia u zwierząt. Don Huber, emerytowany profesor z Uniwersytetu Purdue, po zaobserwowaniu nowego ustroju napisał list otwarty do sekretarza rolnictwa Tomasza Vilsacka. Domagał się w nim wprowadzenia moratorium w sprawie upraw genetycznie modyfikowanych wolnych od środka Roundup.
W liście Huber napisał o herbicydzie: „Dobrze udokumentowano, że glysofat sprzyja rozwojowi patogenów soi; jest też związany z ponad 40 rodzajami chorób roślin; niszczy odporność roślin poprzez chelatowanie składników odżywczych; redukuje bioróżnorodność składników odżywczych, co może powodować dolegliwości u zwierząt.
Mimo że pierwotnie glysofat miał być poddany badaniom w 2012 r., pod koniec ostatniego roku Komisja zdecydowała nie poddawać go badaniom do 2015 r. Środek do 2030 r. nie zostanie poddany żadnym nowszym badaniom.
„Nasze badania prowadzą nas do przekonania, że obecna aprobata glysofatu i Roundupu jest gruntownie nieodpowiednia i nieodpowiedzialna” napisali autorzy raportu. „Co więcej, wiemy do znanych nam ekspertów, że szerokie poparcie dla pestycydów, jak w wypadku glysofatu, nie jest niczym niezwykłym.”
„Aprobata wielu innych pestycydów, naukowo błędnych danych i szacowanego ryzyka to kolejne powody dla których Komisja powinna pilnie przeanalizować glysofat i inne pestycydy zgodnie z najnowszymi standardami badawczymi.”
Autor: Lucia Graves
Źródło oryginalne: Huffpost Green
Tłumaczenie i źródło polskie: Ussus
Źródło oryginalne: Huffpost Green
Tłumaczenie i źródło polskie: Ussus
czwartek, 16 czerwca 2011
CZECHY: Zapowiedź wielkiego strajku
16 czerwca Czechy czeka całkowity paraliż komunikacyjny w związku z zapowiedzianym na cały dzień strajkiem pracowników transportu publicznego. Nie będzie kursowało praskie metro, miejskie tramwaje i autobusy, a także kolej, w tym pociągi międzynarodowe. Akcję zorganizowała koalicja związków zawodowych pracowników transportu, protestując w ten sposób przeciw wprowadzanym przez centroprawicowy rząd Petra Nečasa reformom systemu socjalnego i emerytalnego, służby zdrowia oraz zmianom podatkowym. Do strajku przystąpić też mają szkoły i opieka zdrowotna.
Strajk rozpocznie się o północy i potrwa 24 godziny. Przewiduje się, że protest najbardziej dotknie stolicę, gdzie dziennie z komunikacji publicznej korzysta około 1,5 mln pasażerów. Dyrekcja praskich zakładów transportu miejskiego walczy jeszcze o utrzymanie weekendowego rozkładu jazdy w metrze, ale nie wiadomo, z jakim skutkiem, gdyż część związkowców grozi blokadami.
Nieco spokojniej zapowiada się sytuacja w innych dużych ośrodkach kraju. Kierowcy i tramwajarze z Ostrawy, Pilzna i Czeskich Budziejowic mówią o symbolicznym zaangażowaniu się w akcję. Strajkować będą natomiast w Brnie, Uściu nad Łabą, Hawierzowie i Ołomuńcu.
Znacznie utrudnione może być poruszanie się między miastami. Wielu Czechów do pracy i z powrotem codziennie przemierza odległość nawet 200 km. Tymczasem mają stanąć wszystkie pociągi, w tym podmiejskie, dalekobieżne i te łączące Pragę z Warszawą, Krakowem, Bratysławą, Koszycami, Moskwą i Budapesztem. Przewoźnicy w innych krajach w dniu strajku zrezygnowali z wysłania wagonów sypialnych skierowanych do czeskiej stolicy.
Początkowo strajk pracowników sektora transportu miał się odbyć 13 czerwca. Jednak sąd uznał, że planowana akcja jest nielegalna i organizowana wbrew przyjętym zwyczajom, wymagającym uprzedzenia co najmniej trzy dni wcześniej. Dlatego też związkowcy zdecydowali się przesunąć ją na 16 czerwca, lecz protest przedłużyli do 24 godzin. Jedynym ustępstwem, na jakie się zgodzili, było odstąpienie od blokowania głównych dróg w kraju. W zamian zorganizują blokady urzędów i innych instytucji państwowych.
Intencję uczestniczenia w strajku – według związków – wyraziło 120 tysięcy ludzi. Opublikowany 15 czerwca minisondaż ośrodka SANEP wskazuje też, że akcję związkowców popiera 59 proc. Czechów. Większość ankietowanych podkreśliła, że choć protest nie rozwiąże problemów ekonomicznych, z którymi boryka się państwo, lecz wyraża niezadowolenie opinii publicznej z czeskiego środowiska politycznego.
Ze względu na strajk z podróży do Bratysławy, gdzie zaplanowano spotkanie szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej w związku z kończącym się przewodnictwem Słowacji w V4, zrezygnował premier Czech. 15 czerwca po spotkaniu z liderami związków podkreślił, że protest nie przyniesie nic dobrego, „jedynie zwiększy napięcie polityczne i spowoduje wyraźne szkody gospodarcze”. Jednocześnie zapewnił, że rząd nie zrezygnuje ze swych reform, prowadząc w trakcie ich wdrażania dialog ze związkami i pracodawcami.
Strajk pokrzyżował także plany prezydenta Czech Václava Klausa, który w czwartek obchodzi 70. urodziny. W związku z tym pałac prezydencki odwołał związane z jubileuszem uroczystości.
Strajk poparła natomiast cała lewicowa opozycja. Z antyrządowymi postulatami związkowców zgodzili się zarówno socjaldemokraci, jak i komuniści. Czeska Partia Socjaldemokratyczna (CzSSD) oświadczyła, że rząd nie radzi sobie z sytuacją w kraju i że domaga się rozpisania przedterminowych wyborów. „Socjaldemokraci popierają uprawnione i sprawiedliwe żądania związków w kwestii tego, jak mają się zmienić reformy. Jesteśmy jednak przekonani, że rzeczywistą zmianę i rzeczywistą naprawę stosunków w naszym kraju mogą przynieść jedynie nowe wybory” – oświadczył przewodniczący CzSSD Bohuslav Sobotka.
Według wyników sondażu ośrodka badania opinii publicznej STEM z połowy maja, gdyby w Czechach odbyły się wybory parlamentarne, to złożona z socjaldemokratów i komunistów parlamentarna lewica zdobyłaby konstytucyjną większość ponad trzech piątych mandatów w 200-osobowej Izbie Poselskiej. CzSSD mogłaby liczyć na 94 mandaty poselskie, a Komunistyczna Partia Czech i Moraw (KSCzM) na 32.
Opracowanie: Jarosław Klebaniuk
Źródło: Lewica
KANADA: ''Pestycydy'' GMO we krwi
Obecność we krwi toksyny wytwarzanej przez bakterię Bacillus thuringiensis, używaną w uprawach genetycznie modyfikowanej żywności zamiast pestycydów, jest normą. Również wśród nienarodzonych jeszcze dzieci. Co to oznacza? - pisze The Guardian
Kanadyjskie kobiety mają we krwi toksynę wytwarzaną przez bakterię Bacillus thuringiensis, używaną na uprawach GMO zamiast pestycydów. Tak samo ich dzieci w łonie - u 80 proc. stwierdzono obecność bakterii. Najprawdopodobniej przedostaje się ona do krwioobiegu ze spożywanej żywności - modyfikowanej kukurydzy, czy z mięsa pochodzącego od bydła karmionego modyfikowaną paszą. Naukowcy opisali to w maju w artykule opublikowanym w Reproductive Toxicology.
Czy podgrzeje się na nowo dyskusja nad bezpieczeństwem spożywania modyfikowanej żywności? "The Guardian" uważa, że powinna. I że potrzebujemy badań, które wyjaśnią, jaki wpływ ma stała obecność nowej substancji we krwi na nasze zdrowie.
Źródło: Gazeta Wyborcza
POLSKA: Polacy są najbardziej inwigilowanym narodem w UE
Naczelna Rada Adwokacka podczas ostatniej konferencji prasowej w oparciu o zebrane przez siebie dokumenty dotyczące działania służb ogłosiła, iż Polak jest najbardziej inwigilowanym obywatelem Unii Europejskiej.
NRA przygotowała raport na temat skali inwigilacji i przechowywania danych telekomunikacyjnych. Zdaniem Rady, państwowe służby, które nie są kontrolowane przez sądy czy prokuraturę (chodzi między innymi o ABW i CBŚ), nadużywają prawa i nie liczą się z ochroną prywatności obywateli. Niepokój przedstawicieli NRA budzi fakt, że gromadzenie danych dotyczy dosłownie wszystkich osób, nawet zobowiązanych do przestrzegania tajemnicy zawodowej: lekarzy, adwokatów, radców prawnych, notariuszy czy dziennikarzy. Ponadto polski katalog spraw, w których można sięgnąć po dane obywateli nie posiada jakichkolwiek regulacji - w przeciwieństwie do pozostałych krajów UE, gdzie wprowadzenie dyrektyw miało na celu ściganie tylko najpoważniejszych przestępstw.
Według raportu Komisji Europejskiej Polska wdrożyła unijną dyrektywę przechowywania danych w sposób bardzo restrykcyjny. Wybrano najdłuższy możliwy okres przechowywania danych; w naszym kraju są to dwa lata, w większości krajów UE - pół roku.
Naczelna Rada Adwokacka postuluje pilną reformę tych przepisów, gdyż uważa je za niezgodne z konstytucją i europejskimi standardami ochrony praw człowieka. Adwokaci chcą skrócenia czasu przechowywania danych do sześciu miesięcy, ograniczenia kręgu służb uprawnionych do dostępu do danych, a także zmniejszenia katalogu przypadków, w których mogą być wykorzystywane dane retencyjne. Jak mówił mecenas Mikołaj Pietrzak z NRA, katalog ten mógłby obejmować terroryzm, zabójstwa, zorganizowaną przestępczość czy handel narkotykami na dużą skalę.
Oprócz tego NRA chce też publikowania co roku pełnych danych statystycznych przez policję i służby specjalne co do ilości informacji telekomunikacyjnych uzyskanych przez daną służbę i celów, dla których były zbierane. Obowiązek przedstawiania takich jawnych statystyk Sejmowi i Senatowi nałożyła na Prokuratora Generalnego nowelizacja Kodeksu postępowania karnego uchwalana w styczniu tego roku. Adwokaci z NRA twierdzą jednak, że jest on niewystarczający.
Źródło: http://autonom.pl/index.php/news/informacje/1170-polacy-sa-najbardziej-inwigilowanym-narodem-w-ue
USA: gułagi na dożywocie za podejrzenie terroryzmu
Kongres USA po cichu zatwierdził w zeszłym tygodniu ustawę dającą uprawnienia dla rządu amerykańskiego do zamykania na czas nieograniczony osób podejrzanych o terroryzm, nawet bez formalnego oskarżenia czy też wyroku.
Ustawa była sponsorowana przez Johna McCaina i Joe Liebermanna – etatowych agentów NWO w Kongresie USA. Zamknięci na czas nieograniczony, czyli nawet na dożywocie, będą całkowicie pozbawieni jakichkolwiek praw – będzie można ich do woli torturować czy nawet zabić, bez jakichkolwiek skutków prawnych – wystarczy tylko zaznaczyć, że tortury były potrzebne do zdobycia ważnych informacji. O adwokatach czy też jakimkolwiek procesie można już zapomnieć.
Ustawa nie rozróżnia obywateli od nie-obywateli USA. Ustawa nie precyzuje co oznacza „podejrzenie o terroryzm” – może to być więc cokolwiek – krytyka rządu czy też opinia na temat zamachu na WTC. Każda osoba, która się nie spodoba urzędnikom państwowym może być od tej zniknąć na zawsze bez słowa wyjaśnienia.
Takie uprawnienia dostaje też armia amerykańska, która od tej pory może zacząć pacyfikować społeczeństwo pod hasłem wojny z terroryzmem. Oczywiście, nie musi to być ograniczone do terenu USA…
Widać więc wyraźnie, że pogłoski o obozach koncentracyjnych, milionach trumien, gilotynach czy pociągach śmierci wcale nie muszą być fantazją. Obozy FEMA istnieją i na pewno są przygotowane w jakimś celu.
System, który jest tworzony dla Amerykanów zaczyna do złudzenia przypominać Rosję Sowiecką, gdy mordowano na podstawie donosu (np. o antysemityzm) miliony niewinnych ludzi. Jest jednak zasadnicza różnica – Rosjanie zostali niemal dokładnie rozbrojeni, poza tym po wojnie większość była na skraju nędzy. Amerykanie nadal mają spore zasoby materialne, ale przede wszystkim ponad 200 mln sztuk broni. Tego typu ustawy są więc łapaniem się brzytwy przez tonących prawdziwych terrorystów, którymi jest piąta kolumna rodem z Wall Street w amerykańskim rządzie.
Można też przypuścić, że tego typu prawa wprowadzane są przed kolejnym aktem terroru, który przygotowywany jest przez globalistów na Amerykę. Kilka dni temu, w programie Alexa Jonesa, agent nr 1 amerykańskiego wywiadu, Steve Pieczenik potwierdził taką możliwość. Ostrzegł jednak, że jeśli w USA dojdzie do zamachu terrorystycznego to dojdzie do krwawej rewolucji, podczas której wszyscy terroryści rodem z Wall Street zostaną po prostu wymordowani. Społeczeństwo bowiem ma dość tej okrutnej gry, której celem jest zniszczenie Republiki i stworzenie prywatnego totalitarnego rządu światowego.
http://beyondthecusp.wordpress.com/2010/04/20/enemy-belligerent-interrogation-detention-and-prosecution-act-of-2010/
Komentarz RussiaToday: http://www.youtube.com/watch?v=gTp76ZV-pjk
Lista obozów koncentracyjnych w USA: http://www.apfn.org/apfn/camps.htm
Porównanie ZSRR i USA: http://members.localnet.com/~obadiah1/usa_ussr.html
http://monitorpolski.wordpress.com
Źródło: http://marucha.wordpress.com/2011/06/07/„demokratyzacja-usa”-–-gulagi-na-dozywocie-za-podejrzenie-terroryzmu/
UE: Podwyższona norma radioaktywności w żywności
Z dniem 27 marca 2011 roku Unia Europejska, w trybie pilnym
(przyspieszonym), wprowadziła w życie nowe rozporządzenie dot.
dopuszczalnej ilości radioaktywności w pożywieniu /(EU) Nr. 297/2011) /,
nagle podwyższając tą granicę …. aż 25-krotnie ! Poprzednia granica była ustalona na 600 bekereli na kilogram pożywienia i była już podwyższona, ze względu na przepisy unijne, nakazujące napromieniowywać każdą transportowaną żywność (w oparciu o niby nieobowiązkowy Codex Alimenatrius). Nowa “bezpieczna granica” to … 12500 bekereli na każdy kilogram pożywienia. Tym razem nie ma przypadku ! Rozporządzenie już w tytule informuje, że podwyższenie normy związane jest z katastrofą w Fukushimie.Dla każdego obywatela Unii Europejskiej powinno być już w tym momencie całkowicie jasne, że politycy unijni nie kierują się dbałością o jego bezpieczeństwo i zdrowie, lecz tylko i wyłącznie o dobrą kondycję ich niektórych firm. Rozporządzenie to ma umożliwić kontynuację importu wielu artykułów z Japonii do UE i mimo znacznego napromieniowania oraz sprzedawanie ich obywatelom Unii jako “bezpieczne”i “przetestowana”.
Nie obawiajcie się, podejrzewam że niedługo dowiecie się z mediów, iż ekstremalne wręcz podwyższenie normy promieniowania jest tak naprawdę zbawienne dla nas wszystkich i nowa ustawa ma tak naprawdę na celu polepszenie zdrowia obywateli UE. Specjaliści od PR muszą tylko jeszcze wymyślić kilka dobrych sloganów w temacie, które będą mogły być później masowo powtarzane przez “neo-racjonalistow”.
Link do tekstu Ustawy: http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/Lex%20UriServ.do?uri=OJ:L:2011:080:0005:0008:DE:PDF
Źródło: http://www.stopcodex.pl/
FRANCJA: Kolejne ognisko zakaźne bakterią E. Coli
Według agencji Reutersa, ośmioro dzieci zostało przyjętych do szpitala w Lille w północnej Francji po zjedzeniu hamburgerów z wołowiny zakażonej szczepem bakterii E. coli.
Informację potwierdziła w czwartek lokalna służba zdrowia, co podsyciło obawy przed szerszym wybuchem epidemii. Urzędnicy powiedzieli, że te bakterie nie były takie same jak te ze śmiertelnego szczepu E. coli, od którego zginęło już 39 osób a rozchorowało się 3000 w większości w północnych Niemczech.
"Jesteśmy pewni, że nie jest to ten sam szczep, który odkryto w Niemczech" powiedzieli oficjele służby zdrowia z Nord-Pas-de-Calais.
Prywatna niemiecka sieć dyskontów Lidl wycofała partie zamrożonych kotletów wołowiny, które według władz były odpowiedzialne za francuskie infekcje. Opakowania były sprzedawane pod marką "Kraj steków" i według urzędników miały daty ważności 10, 11 i 12 maja.
W środę pięcioro dzieci w wieku od 20 miesięcy do ośmiu lat oraz z różnych miast w okolicy, zostało zabranych do szpitala w Lille. Wszystkie przypadki charakteryzowały się atakami krwawej biegunki.
Jedna z osób została szybko zwolniona, ale cztery wciąż są leczone w szpitalu. Trzy z nich są poddawane zabiegowi hemodializy, jest to metoda usuwania produktów przemiany materii z krwi w przypadku niewydolności nerek.
Troje dzieci zostało przyjętych do szpitala w czwartek, w jednym przypadku, według źródeł medycznych, było zagrożenia życia.
Źródło: http://ca.news.yahoo.com/e-coli-outbreak-france-5-children-hospital-112009356.ht...
HISZPANIA: Starcia pod parlementem
Wczoraj rozpoczęła się w regionalnym parlamencie debata ws. ustawy budżetowej, która przewiduje spore oszczędności. Kilkuset „oburzonych”, zwanych także „Ruchem 15 maja” od daty jego rozpoczęcia, spędziło noc z wtorku na środę przed parkiem Ciutadella. Wcześniej służby bezpieczeństwa zamknęły wejścia do parku, by uniemożliwić protestującym przeciwko bezrobociu i klasie politycznej ludziom utworzenie tam miasteczka namiotowego.
Rano 2,3 tys. uczestników demonstracji otoczyło wejścia do parku, w którym znajduje się parlament. Doszło do starć z policją, która utworzyła korytarz, by umożliwić parlamentarzystom wejście do budynku.
Jak donosi dziennik „El Pais”, gdy deputowani szli korytarzem, w ich kierunku padały obelgi. Protestujący rzucali w nich różnymi przedmiotami, w tym skórkami od bananów. Jeden z członków parlamentu został pomalowany czerwonym sprayem. Na płaszczu jednej z deputowanych namalowano czarny krzyż.
Kilku parlamentarzystów, w tym prezydent Generalitatu, czyli najwyższej władzy Katalonii, Artur Mas, oraz przewodnicząca parlamentu Katalonii Nuria de Gispert przylecieli na miejsce śmigłowcem, który wylądował na pobliskim parkingu. W skład Generalitatu wchodzi parlament, rząd i prezydent.
Opracowanie: Renegade
Źródło: Centrum Informacji Anarchistycznej
GRECJA: Strajk generalny, oblężenie parlamentu i starcia z policją
Osiem osób zostało rannych w czasie burzliwych starć do jakich doszło między policją a uczestnikami protestu zorganizowanego wokół parlamentu Grecji. Demonstranci postanowili otoczyć parlament, żeby dać jasno do zrozumienia obradującym tam politykom, że nie mają społecznej legitymacji do wprowadzenia ustawy budżetowej nad która debatują. 15 czerwca w parlamencie ma się rozpocząć debata parlamentarna na temat złożonego w zeszłym tygodniu przez socjaldemokratyczny rząd premiera Jeorjosa Papandreu planu budżetowego na lata 2012-2015. Plan zakłada masowe cięcia wydatków budżetowych, na skutek których wielu pracowników z sektora publicznego straci pracę a inni będą zmuszeni do zaakceptowania niższych płac i gorszych warunków pracy. Żeby spełnić zobowiązania wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego, rząd wprowadził czteroletni program prywatyzacyjny wart 50 mld euro. Sprzedane zostaną najbardziej wartościowe i najbardziej dochodowe przedsiębiorstwa państwowe.
Policja użyła gazu łzawiącego, żeby rozpędzić protestujących przed parlamentem. Ci jednak nie chcą się poddać i odpierają ataki policji. Do południa policja aresztowała 12 uczestników protestów.
Protesty zorganizowane przez tak zwany Obywatelski Ruch Oburzonych, znany też jako ruch Syntgama (od nazwy placu na którym trwa permanentny protest od drugiej połowy maja), towarzyszą trwającemu w całym kraju strajkowi powszechnemu. Do strajku wezwały wszystkie centrale związkowe.
Państwowe szpitale obsługują tylko w wyjątkowych sytuacjach, a przy pracy jest minimalna liczba pracowników wyznaczonych przez komitety strajkowe. Nieczynne są urzędy, szkoły, poczta, zakłócony jest publiczny transport, duża część pracowników portowych przystąpiła do strajku. Radio i telewizja nie nadają programów informacyjnych.
Znany z konsekwentnej obrony praw pracowniczych, związany z partią komunistyczną, związek zawodowy PAME, wzywa do „ciągłej walki” aż do czasu obalenia „nowych barbarzyńskich środków oszczędnościowych”. W odezwie przygotowanej na dzień strajku generalnego 15 czerwca związkowcy odnoszą się do polityki rządu, kapitalistów i Unii Europejskiej. Czytamy tam między innymi:
„Istnieje inna droga. Istnieje rozwiązanie na rzecz ludzi. Jest to droga polegająca na wejściu w konflikt z monopolami i Unią Europejską, na rzecz gospodarki i władzy, które będą służyć potrzebom ludzi a nie potrzebom grup monopolistów (…) Nie chcemy żadnych dalszych poświęceń na rzecz zysków plutokracji. Nie – dla antypracowniczych ultimatów, ciągłego bezrobocia i oszczędności (…) Nie będziemy tolerować subsydiowania pracodawców miliardami euro w tym samym czasie gdy bezrobotnych i ich rodzin nie stać na kupno jedzenia, zapłacenie za prąd, w czasie gdy odcina się im wodę czy telefon a bankierzy przejmują ich mieszkania za długi (…) Nie – dla wyprzedaży publicznego majątku, który jest wypracowany krwią i potem naszych ojców i naszym. Nie – dla akceptacji długu. Dług został wytworzony przez kapitalistów a nie przez pracowników (…) tak długo jak wielcy pracodawcy, monopole i międzynarodowe korporacje sprawują kontrolę, jak długo rządy są złożone z ich politycznych przedstawicieli, tak długo jak pozostajemy w Unii Europejskiej, która okrada ludzi, tak długo nasze własne życia będą rujnowane przez machinę wyzysku, pomimo tego, że to my jesteśmy tymi, którzy produkują całe to bogactwo i żaden trybik bez nas nie zadziała” – piszą greccy związkowcy.
W powszechnym odczuciu Greków, wszystkie duże partie oszukały wyborców i zamiast realizować politykę w interesie większości obywateli, wykonują polecenia bankierów i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Grecy rozumieją, że nie oni są odpowiedzialni za dług i wiedzą, że skutkiem środków oszczędnościowych narzuconych Grecji przez MFW i Unię Europejską będzie jeszcze większe bezrobocie, głód i ubóstwo. Niepokorne nastroje wśród związkowców i innych ludzi pracy nie pozwalają im na bezczynne przyglądanie się tej sytuacji. Dlatego Grecja jest jednym z krajów, gdzie neoliberalne ataki na warunki życia obywateli spotykają się ze stanowczym oporem. Do tradycyjnie bojowego ruchu pracowniczego dołączył w ostatnich tygodniach społeczny ruch „oburzonych”, którego działacze, na wzór Hiszpanii, okupują centra greckich miast.
Opracowanie: Bartłomiej Zindulski
Źródło: http://lewica.pl/
wtorek, 14 czerwca 2011
USA: Bojkot produktów PepsiCo
Amerykańskie organizacje pro life, m.in. Children of God for Life, wzywają do konsumenckiego bojkotu produktów PepsiCo. Spółka współpracuje bowiem z firmą Senomyx, która używa komórek abortowanych dzieci do testów i produkcji substancji wzmacniających smak.
Firma Senomyx, z którą współpracuje PepsiCo posiada w swojej ofercie 800 tys. sztucznych aromatów. Amerykańscy obrońcy życia odkryli, że część z nich wytwarzana jest z użyciem linii nerkowych komórek zabitych płodów.
Z Senomyxem, który używa komórek abortowanych dzieci do testów i produkcji substancji wzmacniająch smak współpracuje PepsiCo.
W pierwszej kolejności obrońcy życia zaapelowali do różnych firm o wstrzymanie się od tego typu praktyk. Argumentowali, że producent aromatów może je wytwarzać i testować bez udziału linii komórek ludzkich. Wystarczą do tego komórki pochodzące od zwierząt. W ocenie autorów apelu, niektórzy jego adresaci uwzględnili te uwagi, inni – nie.
Drugim podjętym przez obrońców życia krokiem jest wezwanie do konsmenckiego bojkotu produktów PepsiCo. W Stanach Zjednoczonych tego typu praktyki są potężną bronią wymierzoną w postępujących niemoralnie producentów.
Źródło: http://fronda.pl/news/czytaj/tytul/bojkot_produktow_pepsico_13468/
Nowa Zelandia: Trzęsienie ziemi o sile 6.0 w skali Richtera nawiedziło Christchurch
W Nowej Zelandii doszło do eskalacji zjawisk sejsmicznych. Pierwsze trzęsienie ziemi miało miejsce w pobliżu Darfield, a pozostałe trzęsienia skoncentrowały się na wschód od Christchurch.
Pierwszy wstrząs o magnitudzie 5,5 w skali Richtera miał miejsce o 13:00, następnie było 4,4 o 13:08, 3,4 o 13:28, i największy wstrząs o magnitudzie 6,0 o 14:20. Następne wstrząsy o magnitudzie 4,9 i 3,7 wstrząsały okolicą jeszcze w kilka godzin po wstrząsie głównym.
Władze potwierdziły, że w wyniku ostatnich wstrząsów nie było ofiar, ale ostrzegają, że tysiące mieszkańców powinny się przygotować na noc bez prądu i bieżącej wody. Zaznaczono też, że należy oczekiwać dalszych wstrząsów wtórnych.
Komendant Rejonowy Policji w Canterbury, Dave Cliff dodał, że nikt nie został zabity lub poważnie ranny, ale ze wstępnych sprawozdań wynika, że kilkanaście osób zostało uwięzionych w budynkach a co najmniej sześć osób zostało przewiezionych do szpitala z powodu kontuzji.
Burmistrz Christchurch, Bob Parker powiedział, że w tzw. czerwonej strefie w centrum miasta, która została poważnie uszkodzona w trzęsieniu z lutego, panuje "bałagan".
"Doszło do pewnych dodatkowych znaczących uszkodzeń wewnątrz czerwonej strefy, ale spodziewaliśmy się tego" powiedział.
„Inżynierowie dopiero zaczyna się szacowanie strat spowodowanych w mieście, ale już wiadomo, że uszkodzony jest system oczyszczania ścieków” powiedział Parker.
Ciśnienie wody w mieście spadło znacznie w wyniku wstrząsów i mieszkańcy zostali poproszeni o umiarkowanie w zużyciu wody. Około 50.000 domów nadal pozostaje bez prądu.
Źródło: http://www.nzherald.co.nz/nz/news/article.cfm?c_id=1&objectid=10731991
SYRIA: Wojna domowa
Tysiące uzbrojonych w broń automatyczną i materiały wybuchowe rebeliantów opanowało obszary w północno-zachodniej Syrii, pomiędzy miastami Homs, Hama i Latakiya. Po raz pierwszy od 3 miesięcy przyznała się do tego rządowa telewizja, informując wczoraj, że rebelianci zabili 120 żołnierzy i oficerów sił bezpieczeństwa z czego większość w mieście Jisr al-Shughour. Według niej, rebelianci zaatakowali policję i siły bezpieczeństwa, wysadzili w powietrze urząd pocztowy, podpalili budynki administracji rządowej oraz kaleczyli zwłoki zabitych.
Prezydent Assad miał wysłać do kontrolowanego przez rebeliantów regionu strategiczną rezerwę swych sił, będacą dotąd w jego dyspozycji w Damaszku, wspierać ją mają wojska 85 Brygady. Według doniesień wywiadowczych, antyrządowi bojownicy zdobyli magazyny materiałów wybuchowych w pobliżu zapór wodnych na rzece Orontes. Rebelianci wysadzili także mosty łączące północ z centrum kraju, by utrudnić ruchy wojskom pancernym.
Sytuacja musi być poważna, skoro syryjska telewizja przerwała w poniedziałek swój program, by podać komunikat ministra spraw wewnętrznych, gen. Muhammada Shaera. Minister powiedział w nim, że dziś Syria nie ma już problemu z próbą obalenia rządu, ale stoi w obliczu planowej próby obalenia państwowości. Armia musi się zatem mierzyć nie tylko z tłumem demonstrantów, ale z uzbrojonymi terrorystami. Słowa generała Shaera można odbierać, jako konstatację przejścia Syrii w stan wojny domowej, podobnej do tej toczącej się w Libii.
http://www.konservat.pl/index.php?sp=art&art=1335&path=arty2011#nc
JEMEN: Tajna wojna
Amerykanie korzystając z politycznej próżni, jaka wytworzyła się w Jemenie po zamachu na prezydenta kraju i jego przymusowym wyjeździe do Arabii Saudyjskiej, zintensyfikowali swe tajne operacje prowadzone głównie za pomocą samolotów bezzałogowych, ale także pilotowanych myśliwców. Informację taką podał wczoraj New York Times, powołując się na urzędników administracji Obamy.
Amerykańskie ataki koncentrują się głównie na południu, gdzie największe wpływy osiągnęła Al-Kaida. W piątek w rezultacie jednej z takich akcji zginął agent tej siatki terrorystycznej, Abu Ali al-Harithi i inni jej członkowie. Świadkowie twierdzą, że śmierć poniosło także czworo cywilów. "NYT" zwraca uwagę, że celem ataków jest m.in. Anwar al-Awlaki, urodzony w USA radykalny duchowny islamski uważany za jednego z kandydatów do sukcesji w Al-Kaidzie po Osamie bin Ladenie, zabitym przez siły specjalne USA w Pakistanie.
Aktywny udział w działaniach zbrojnych jest powrotem do polityki zarzuconej blisko rok temu, kiedy to podobne operacje zostały wstrzymane w obawie, że cywilne ofiary nalotów i ich medialny wydźwięk, zniweczą cele operacji. Waszyngton motywuje ponowne zaangażowanie w ten konflikt destabilizacją Jemenu i trwającą tam de facto wojną domową, która zmusiła rząd do przerzucenia wojsk z południa do stolicy kraju, Sany. Rząd amerykański obawia się, że islamiści mogą wykorzystać obecną sytuację do umocnienia swych baz i wpływów.
Obawiając się utraty poparcia dla kampani wymierzonej w Al-Kaidę w przypadku upadku reżymu Saleha, ambasador USA w Jemenie, Gerald M. Feierstein, spotkał się ostatnio z przywódcami opozycji, aby wysondowac ich stanowisko. Waszyngtońscy urzednicy twierdzą, że ambasador usłyszał z ich ust, iż bez względu na to kto wygra walkę o władzę, działania przeciwko Al Kaidzie na Półwyspie Arabskim powinny być kontynuowane.
http://www.konservat.pl/index.php?sp=art&art=1344&path=arty2011#nc
SZWAJCARIA: Klub Bilderberg 2011
Gospodarka świata stanęła na krawędzi. Nic więc dziwnego, że 120 najbogatszych i najpotężniejszych ludzi świata, zrzeszonych w nieformalnej organizacji czyli w klubie Bilderberg spotyka się w szwajcarskim kurorcie.
Mimo, że organizacja nie lubi rozgłosu i nie ma nawet oficjalnej nazwy, jej spotkaniom zawsze towarzyszą niezależni dziennikarze a także zwykli ludzie, którzy chcą zaprotestować przeciwko manipulacjom politycznym i gospodarczym tych, którzy marzą aby stworzyć Nowy Światowy Porządek.
W tym roku policja pilnująca obrad, aby utrzymać wszystkich obserwujących w wystarczająco dużej odległości od miejsca spotkania, ogłosiła alarm bombowy, który niekoniecznie jest realny, ale skutecznie służy trzymaniu ludzi na dystans. Teren dodatkowo zasłonięto gigantyczną kurtyną.
Z przecieków jakie dochodzą z zamkniętego spotkania znane są główne tematy dyskusji. Najważniejszym są oczywiście pieniądze i zgodzono się, że należy kontynuować pompowanie gotówki do banków po to aby wypłacić pieniądze za derywaty. Ponieważ działalność ta wywołuje wiele protestów to uwagę ma od niej odwracać wojna na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce, która ma nabrać gwałtowności. Podnoszona ma być także cena benzyny, co ma doprowadzić do bankructwa światową gospodarkę, dzięki czemu Bilderbergowie mający tony pieniędzy będą mogli być uznani za zbawców świata i ustanowić Rząd Światowy (NWO) oraz globalną walutę.
Rozmawia się także o nowym kandydacie na Szefa Banku Światowego, który zamieniłby Dominique Strauss-Khana. Mówi się, że tą osobą mogłaby zostać Hillary Clinton. Problemem dla Bilderbergów są także alternatywne media, które biorą górę nad tradycyjnymi. O ile oficjalne media unikają pisania o Bilderbergach o tyle alternatywne nie zostawiają na nich suchej nitki. Zaledwie kilka lat temu niewielu ludzi miało jakiekolwiek pojęcie o tym kim są Bilderbergowie a dziś nazwę tą zna niemalże każdy.
Opracowanie: Chris Miekina
Źródło: Nowa Atlantyda
CHINY: Strajk i zamieszki
Wściekli imigranci pracujący w Chinach od trzech dni protestują w prowincji Guangzhou, centrum produkcyjnym na południu kraju. Podczas zamieszek spłonęły setki samochodów i autobusów. W mieście Xintang w którym znajduje się wiele fabryk odzieżowych zatrudniających imigrantów ponad 1000 pracowników wyszło na ulicę po sponiewieraniu przez straż miejską ulicznej sprzedawczyni w ciąży. Według źródeł w Hong Kongu policja użyła gazów łzawiących i aresztowała kilkunastu demonstrantów.
To banalne zdarzenie przypominać może wydarzenia z początku roku w Tunezji, w Chinach jest jednak symptomem głębszych problemów endemicznych związanych z korupcją, rozdętą biurokracją i samowolą władz lokalnych, uciskających ponad miarę zwykłych ludzi. W położonym bardziej na północ mieście Lichuan w prowincji Hubei w zeszłym tygodniu, kilkuset demonstrantów prowadziło regularne oblężenie lokalnych urzędów w proteście wobec pobicia ze skutkiem śmiertelnym przez policję, urzędnika, który ujawnił skalę korupcji.
Jedną z najpoważniejszych przyczyn konfliktów między obywatelami a władzą są spory o ziemię, konfiskowaną przez państwo, przy bardzo niskich sumach odszkodowań. Nie tak dawno temu biznesmen z Fuzhou zabił 4 osoby a ranił 9 w eksplozjach trzech bomb w południowej części miasta. Akt desperacji spowodowany był właśnie przegraną batalią o skonfiskowane mienie. Także w miniony piątek doszło do eksplozji bomb w portowym mieście Tianjin a Mongolia Wewnętrzna była świadkiem największych od 20 lat protestów, gdy pasterze próbowali powstrzymać zajęcie pastwisk pod wydobycie węgla.
Przywódcy komunistycznych Chin cały czas starają się utrzymać "stabilność społeczną" przy użyciu kombinacji róznych metod. Oprócz zdecydowanych a często wręcz brutalnych interwencji policji należą do nich także inwestycje społeczne oraz kontrola mediów i propaganda. Kontrola ta, choć w Chinach zawsze obecna, w ostatnich miesiącach na skutek "Jaśminiowych rewolucji" została jeszcze bardziej zaostrzona. Nasiliły się także aresztowania prewencyjne wielu dysydentów, prawników, artystów i aktywistów społecznych.
konservat.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)

