wtorek, 14 czerwca 2011

SYRIA: Wojna domowa

Tysiące uzbrojonych w broń automatyczną i materiały wybuchowe rebeliantów opanowało obszary w północno-zachodniej Syrii, pomiędzy miastami Homs, Hama i Latakiya. Po raz pierwszy od 3 miesięcy przyznała się do tego rządowa telewizja, informując wczoraj, że rebelianci zabili 120 żołnierzy i oficerów sił bezpieczeństwa z czego większość w mieście Jisr al-Shughour. Według niej, rebelianci zaatakowali policję i siły bezpieczeństwa, wysadzili w powietrze urząd pocztowy, podpalili budynki administracji rządowej oraz kaleczyli zwłoki zabitych.

Prezydent Assad miał wysłać do kontrolowanego przez rebeliantów regionu strategiczną rezerwę swych sił, będacą dotąd w jego dyspozycji w Damaszku, wspierać ją mają wojska 85 Brygady. Według doniesień wywiadowczych, antyrządowi bojownicy zdobyli magazyny materiałów wybuchowych w pobliżu zapór wodnych na rzece Orontes. Rebelianci wysadzili także mosty łączące północ z centrum kraju, by utrudnić ruchy wojskom pancernym.

Sytuacja musi być poważna, skoro syryjska telewizja przerwała w poniedziałek swój program, by podać komunikat ministra spraw wewnętrznych, gen. Muhammada Shaera. Minister powiedział w nim, że dziś Syria nie ma już problemu z próbą obalenia rządu, ale stoi w obliczu planowej próby obalenia państwowości. Armia musi się zatem mierzyć nie tylko z tłumem demonstrantów, ale z uzbrojonymi terrorystami. Słowa generała Shaera można odbierać, jako konstatację przejścia Syrii w stan wojny domowej, podobnej do tej toczącej się w Libii.

http://www.konservat.pl/index.php?sp=art&art=1335&path=arty2011#nc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz